Timmy, pod swoim ostatnim tekstem, dał w komentarzu coś takiego:
Wszystko może być intelektualnym biciem konia w stylu postoświeceniowego syfu, o ile nie jest umocowane w konkretnej rzeczywistości. Liberalizm, patriotyzm, tygrysizm – wszystko to jeden szajs, jeśli sprowadza się do czekania na coś, co musi się stać, żeby te rzeczy się zadziały. Liberalizm, który nie odróżnia benzyny za 4zł od tej za 6 zł, patriotyzm, który pozwala na to, żeby jakieś popromienne mutanty szczały do zniczy pod krzyżem, tygrysizm, który czeka na Wielkiego Mongoła, gdy pod naszym nosem jakieś kieszonkowe Środy uczą nasze nastoletnie córki, jak założyć gumę na plastikowego fiuta (autentyk).
Żadna z tych rzeczy nie mówi żadnej prawdy o dzisiejszym świecie, bo nasz świat w tej chwili, to złodzieje u góry, hołota na dole i zboki uczące nasze dzieci. Ja się z liberalizmu, w sensie ‘wiedzy’ co powinno być, wyleczyłem parę sekund po tym, jak kupiłem fabrykę. Nie myślę, jak by było fajnie, gdyby było liberalnie, tylko po prostu chcę, aby Kaczor wrócił do władzy. Wtedy być może przeżyję, bo teraz rozpaczliwie pływam w morzu gówna, z nosem raz pod raz ponad poziomem szamba. Mam po prostu dość myślenia i gadania językiem postulatów. Postulatami ludziom pensji nie zapłacę.
Patriotyzm. To samo co wyżej. Za wzór stawiamy Pileckiego, a to chyba tylko po to, aby uznać, że żeby coś się udało, to musimy poczekać na bohatera tego formatu. Jak z czekaniem na benzynę bez akcyzy. Że też ludzie nie czują wstydu, gdy oglądają te dzieciaki z Powstania Warszawskiego. Wolą lukę poczytać, że co to za bezsens był. Na marginesie – facet robi znakomitą robotę rozgrzeszając tchórzostwo.
Tygrysizm. I znowu to samo. Zacznijmy najlepiej od gwałcenia. Ale zanim to nastąpi, pozwólmy aby z naszych dzieci zrobiono dziwki i pedałów.
No i powiedz – czy my nie jesteśmy jak ta sterroryzowana większość na statku? Nie bierzemy w niczym udziału i czekamy na ziemię obiecaną, bo tu zmienić nic się nie da?
Rzecz jest w tym, że wszystkie te rzeczy da się w tej naszej rzeczywistości zrealizować, a przynajmniej jest szansa, że coś może drgnąć. Wystarczy wyrzec się swoich -izmów, nie czekać na Mesjasza, tylko iść w niewolę do Jarka, zacisnąć zęby i robić, co Jarek każe.
Ja to na serio piszę. Los nam zesłał człowieka, który – jeśliby się wyrzec swoich schiz i fantazmatów – łączy w sobie cechy, które powinny zaspokoić i liberałów, i patriotów, i tygrysy. Facet jest absolutnie niezniszczalny, twardy jak jakiś – ja pierdolę - głaz tytanowy z kosmosu. Wszystko wywalczył sobie sam (kły i pazury), podniósł się po wszystkich możliwych ciosach (Jarek w te dni tuż po Smoleńsku to było coś czego nie zapomnę nigdy), walczy przeciwko wszystkim (patriotyzm), a jak ma możliwość, to jeszcze swoim robi dobrze (liberalizm).
Zmierzam do tego, że naszą chorobą nie jest może wiara w liberalizm, patriotyzm czy tygrysizm, że wszytkie te rzeczy jakąś tam prawdę opisują. Naszą chorobą jest to, że czekamy na Wielkiego Liberała/Patriotę/Mongoła, który przyjdzie i za nas to zrobi. Śrubujemy oczekiwania, żeby mieć wymówkę, ze nic nie robimy, bo przecież normalny czlowiek, w tej konkretnej sytuacji, takim wyzwaniom nie podoła. Czyli nie robimy nic, tylko licytujemy się ile tygrysa jest w tygrysie. A ja na to – żadnego tygrysa w nas nie ma. Ani liberała, ani patrioty. Cipy jesteśmy. Cipy pochowane po kabinach, gdy nad maszymi głowami hołota robi sobie ze świata burdel.
I to jest, moi drodzy, samo sedno.
Lepiej już tego powiedzieć się nie da.
Podkreślę coś, co napewno nie umknie waszej uwadze, albowiem Timmy napisał to tak, że narty odjeżdżają do zakopanego:
Facet jest absolutnie niezniszczalny, twardy jak jakiś – ja pierdolę - głaz tytanowy z kosmosu.
I to jest podstawa.
I jasne, można Jarka zabić, nikt mu tu przymiotów nadludzkich nie przypisuje, ale faktem jest, że tak jak jest totalnie odporny na ciosy, tak jest również totalnie odporny na układziki.
I jeśli ktoś chce mieć pewność, że tym razem żadnej grubej kreski nie będzie i te wszystkie kurwy i złodzieje zgniją w więzieniach, jeśli nie zdążą nawiać, to po prostu nie ma innej politycznej opcji.
Ten manifest, który Timmy napisał, to tak, jak napisałem w komentarzu- wygdrukować, oprawić w ramki i przybić do ściany. I zaczynać dzień od odczytania na głos.
Mlodziez kontra – Przemyslaw Wipler przez vegin77
Alga
27 lutego 2012 w 15:33
Słuchaj Nicek ile jeszcze będzie manifestów?, że spytam. A swoją drogą Timmy, co Cię tak rozeźlił tygrysizm, toż to żart, przenośnia.
Artur M. Nicpoń
27 lutego 2012 w 15:39
Nie wiem- ile?
U mnie zawiesił pierwszy i chyba nigdzie wcześniej nie manifestował. Ale musisz się dopytać.
Z tygrysizmem masz napisane chyba najjaśniej jak się da.
Jeśłi tygrysizm to żart, to Tygrys nie ma się czym przejmować, prawda?
Timmy
27 lutego 2012 w 23:33
O, witam piękną Panią! Które to urodziny, osiemnaste?
Co do manifestu, to nie planowałem żadnego manifestu. Po prostu. Obudziłem się rano, przeczytałem, co do tej pory ludzie pod moim tekstem napisali i mi się ulało. Cała reszta to Nicek. Rzeczywiście, wyszedł pierwszy w moim życiu manifest, ale tak jakby bez mojej intencji więc nie wiem, czy się liczy. Liczy się?
Tygrysizm (bo widzę, że to boli). Osobę autora pominę, bo zbłaźniłem się dostatecznie. Jestem cham, ćwok i prostak. Tyle w temacie.
Z tym tygrysizmem (tym, który czytałem parę lat temu, bo już od dawna nie śledzę) jest tak, że mam – w dużej części intuicyjne – wrażenie, że biorę udział w jakimś absurdzie. Za dużo w tym autoanalizy, teorii i – pardą Madamme – masturbacji.
Jaka jest konstytutywna cecha tygrysa (i pantofelka też)? Że tygrys nie wie, że jest tygrysem. Tygrys nim jest, zachowuje się jak tygrys i robi to, co robią tygrysy. Tygrys nie pisze elaboratów o swoich kłach i pazurach, tylko ich używa. Nie nawraca pedałów, tylko rozbija się po SWOIM mieście aston martinem a jak jest napruty ostatecznie, to do hacjendy eskortuje go policja na sygnale. To na serio – jechałem kiedyś z takim kimś po nocy w Olsztynie. Fajne uczucie.
Tygrysizmu uczy się poprzez bycie tygrysem a nie pisaniem o idei tygrysizmu. As simple as that.
Druga sprawa. Czy można nauczyć faceta bycia facetem? Jak ktoś ma jaja, to wie sam z siebie, co z nimi zrobić, a jak nie ma, to żadne bonmoty nie pomogą.
I po trzecie. Z tygrysizmem jest tak jak z socjalizmem – skoro socjalizm jest taki nieuchronny, to po cholerę go wprowadzać? Wprowadzi się sam. Skoro ten gen bestii w nas jest, to o co tu apelować, po co się wkurzać, że świat wygląda nie tak, jak trzeba? Przyjdzie bestia i wyrówna. W czym problem?
Iwona, ja na serio nie rozumiem, do czego to pisanie o ‘naturalnym porządku’ ma zaprowadzić. Jeśli ten porządek jest tak zajebiście naturalny, to poczekajmy aż sam się zaprowadzi. A jeśli trzeba mu pomóc, to po jaką cholerę nazywać go naturalnym?
Pozdrawiam Damę
PS. I jeszcze jedno – żeby była jasność. To nie jest jakiś sąd nad tygrysem, przysięgam. Pytasz, to odpowiadam.
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 10:24
Z tygrysizmem trochę obok jednak, bo Tygrys w sumie idzie w tę stronę, w którą ja poszedłem w jednym komentarzu, czyli- kto pierwszy, ten lepszy. Tzn. tygrysizm na 100% jest nauczany i uprawiany przez służby, które te mechanizmy znają i pokolenie za pokoleniem sobie narybek tygrysi hodują. My na tym przegrywamy, oni wygrywają. Przy czym oni zdolni są do brutalności, przemocy itd. a my nie. Tygrysizm to nie jest coś, co by trzeba było wprowadzać, tygrysizm jest niewprowadzalny. IMHO jego jednowymiarowość, czyli ograniczenie się tylko do biologii (choć Tygrys w tym- i słusznie- znajduje i godność i wzniosłość), powoduje, że ja sobie ten tygrysizm kładę obok liberalizmu, który nawet nie jest jednowymiarowy, ale jakoś ćwierćwymiarowy.
Alga
28 lutego 2012 w 11:19
Kochany Timmy, wiesz, że Cię lubię. A urodziny niestety będę miałam 47 i to za chwilę.
Co do Tygrysa, bo już Nicek się drze, jaki to On – Tygrys jednowymiarowy. A nieprawda, nie wskaże, kto tu jednowymiarowy, bom grzeczna.
Tygrys to filozof, a filozofowie zawsze byli w cenie i przy każdej rewolcie. ;-p
Wiem, że nie napisałeś tego „manifestu” specjalnie, a jako koment, tyle.
Że Nicek się podniecił, że wklepał jako fragment własnej notki, też nie Toja wina. A Tygrysy jakie są, każdy widzi i pazury ma ostre i kły.
Pozdrawiam.
Alga
27 lutego 2012 w 15:45
Słuchaj, czy nie dość już gadania, manifestowania, chodzenia z balonikami, i tego typu bzdury…o to mi chodzi. A Wkurwiać się nad klawiaturą, mieszać Tygrysa w jednym worku z leberałami to już lekka przesada.
Artur M. Nicpoń
27 lutego 2012 w 17:33
Nie wiem, czy dość. Ty wiesz? Masz jakiś pomysł? Chętnie go posłucham.
Tygrys sam się miesza w jednym worku z cała resztą. To mieszanie, to kwestia jednowymiarowości. Tygrys jest w 100% jednowymiarowy w tej swojej pisaninie. W gruncie rzeczy więc niespecjalnie różni się od statystycznego liberała. Tylko akcenty kładzie gdzie indziej.
Żeby nie było- to jest wielkie uproszczenie, to co napisałem i spora złośliwość z mojej strony, bo jednak co by człowiek na siłę nie pomyślał źle o Tygrysie, to Tygrys jednak jest pełnokrwistym człowiekiem, a dany liberał, to (wybacz za wyrażenie), chuj wie kto to jest.
Alga
27 lutego 2012 w 15:48
Nie rozumiesz, nazwa Tygrysism to przenośnia, urocza…
Artur M. Nicpoń
27 lutego 2012 w 17:33
Ale skąd pomysł, że nie rozumiem i że tego nie wiem? Hę?
Alga
27 lutego 2012 w 22:30
No bo tak się zachowujesz jakbyś nie rozumiał. Wybacz, przy całej sympatii jaką mam do Ciebie i Timmy’ego mam pytanie. Czy Wasze własne chciwejstwo po prostu nie chce by było dobrze, ale, żebyście przy tym nie ubrudzili paluszków. Sorry, ale manifesty, różne stowarzyszenia już przerabiałam, ja chcę tylko tego, by w końcu coś się działo…w realu, a nie w wieszaniu baloników i innych drzewek sadzeniu. Wkurwiać się nad klawiaturą, dawać upust złości, tylko, że to nic za sobą nie niesie!
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 10:18
Iwona, ale o jakim chciejstwie piszesz? Tak konkretnie?
I co się powinno twoim zdaniem dziac w realu?
Alga
28 lutego 2012 w 11:12
w realu wojna, bez tego nic nie będzie. Na pewno nie będzie, gdy będziemy wciąż się nas sobą roztkliwiać, jaki piękny napisaliśmy elaborat. Bez obrazy, ale tak naprawdę wszyscy nas mają w czterech literach, nawet PiSowcy.
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 15:43
Czy mogłabyś wskazać, nieubłaganym palcem, kto tu się roztkliwia?
I kto to są „nas”?
Alga
28 lutego 2012 w 15:46
Nas -wyborców.
Roztkliwia się nad sobą cała prawa strona ( z niewielkimi wyjątkami) blogosfery.
Wyjaśniłam dość jasno?
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 15:57
To chyba „was” wyborców. No ale to jest kwestia osobistego zaangażowania. Jak się ktoś nie angażuje, to i nie dziwne, że się nim niekt nie przejmuje. Czemu miałby?

Tego roztkliwiania się nadal nie rozumiem. No ale pewnie są w tym głębsze treście, bo skoro Tygrys mówi, że się prawica roztkliwia, to to musi być prawda.
Nie roztkliwia się tylko Tygrys, bo z definicji jest niezdolny do roztkliwiania się.
No i trenuje cośtam i czyta książki o biciu ludzi. To wiadomo, że szpec.
Proponuję wrzucić luz.
Alga
28 lutego 2012 w 16:02
No właśnie, Już wrzucam.
Alga
28 lutego 2012 w 16:04
I tyle Ci powiem, że nikt mnie tu nie przysłał (Tygrys znaczy), sama chciałam. Poza tym, jak widzę, Ty nigdy się nie roztkliwiasz, więc o co chodzi?
armak
27 lutego 2012 w 17:36
W końcu można poczytać bardzo dobrą diagnozę – sami działamy (a właściwie nie działamy) chujowo, to i nic dziwnego, że nikt się z nami nie liczy. Robią co chcą. Bo i kto im się przeciwstawi?
Niesamowity widok. BTW: film był bardzo dobry, szorstki, bez mesjanizmu i mitologizacji. Zalewski pokazał, że właściwie zwykły chłopak był w stanie robić niesamowite rzeczy. I chlał wódę. I był bohaterem. Można? Można.
Wygląda to trochę tak, jak u Żydów z czekaniem na Mesjasza. Niby ktoś tam przyszedł, ale żeby niby tak ma wyglądać Zbawiciel? Taki jakiś mały, bez poświaty i zastępów anielskich? I oczywiście – część osób będzie czekało dalej. Ale czy warto? Jak powinien wyglądać ten Mesjasz prawicy aby został zaakceptowany?
Nicek – bardzo dobrze uwypukliłeś zaletę polegającą na osobistej zadrze i pewności, że krechy nie będzie. Oby.
Całe szczęście, że coraz więcej osób zauważa, że to działanie jest kluczem. Dało się to zauważyć choćby podczas ostatniego pokazu Historii Roja w Gdańsku. Jednym z zaproszonych był Tadeusz Sikora i kluczowym momentem dyskusji po filmie była piosenka „Sam sobie weź”. Dało się zauważyć błyski w oczach zebranych
Z obserwacji: trochę zmienia się obrazek PIS-u w Internecie, ludzie zaczynają inaczej spoglądać na partię – głównie za sprawą występu Przemysława Wiplera, który zebrał bardzo dobre komentarze po występie w „Młodzież kontra”.
Zdrowia!
Artur M. Nicpoń
27 lutego 2012 w 17:47
Dałem linek do tego Wiplera z MK wczorajszej pod wideo z Kaczorem. Nie wiem, jak się z tej strony TVP bierze video i przekleja do siebie. CHyba się nie da, co jest głupotą, bo to tak, jakby TVP nie zależało na tym, by ludzie oglądali jej produkcje jak najszerzej.
„Historia Roja” to osobna rzecz. Tyle lat po wojnie, a fejgnięta nadal na samo wspomnienie zesrane ze strachu. Pewnie właśnie dlatego, że chłopcy z lasu z nimi, komuchami, nie dyskutowali, tylko napierdalali do nich z ołowiu. Czyli tak, jak się powinno robić. I niedługo znowu się zacznie robić. Co daj Boże, amen.
armak
27 lutego 2012 w 18:39
http://dai.ly/AxVPCv – link do DailyMotion. To już jest raczej osadzalne na stronie (przycisk Export). Jak chcesz, to mogę Ci podesłać plik mp4.
Zalewski (BTW: facet jest niezły i ma jaja) opowiadał, że po zmianie władzy napotkał na ścianę. Za wszelką cenę utrudniali co tylko mogli (głównie finansowanie). Całe szczęście, że na takie zamknięte pokazy (odbywające się kolejno w większości miast w Polsce) przychodzi całkiem sporo osób – raz, że dzięki temu można zebrać trochę szmalu na postprodukcję, dwa, że ludzie ze środowisk niepodległościowych mogą się spotkać i podyskutować. Genialna sprawa. A sam film zdecydowanie obejrzeć warto i zobaczyć te wszelkie plugawe sowieckie mordy, które wraz z farbowanymi kacapami okupowali Polskę. A nasi ich eksterminowali tak jak robić się powinno. Oczywiście tamci szczali po gaciach.
Zresztą dość dobrze wszystko zostało nawiązane do dzisiejszych czasów. Po kilku latach zwykli ludzie nauczyli się żyć (tu-i-teraz) w tym systemie, wpadli w tryby. I właściwie ci żołnierze byli już wyobcowani, przestali być ludowi potrzebni. W końcu jakoś tam jest, w miarę mamy co jeść, może nikt nas nie zabije a czasami nawet na coś pozwolą. Czyż to nie cudowna perspektywa?
Artur M. Nicpoń
27 lutego 2012 w 19:48
Perspektywa świetna- „nie róbmy polityki budujmy drogi”. Przecież to jest właśnie to.
Moher
5 marca 2012 w 10:54
„Historia Roja” potrzebuje wsparcia.
Cytat ze strony oficjalnej (http://www.historiaroja.pl/):
„Powtórzę – film powstaje dzięki niedługiej obecności IV RP w życiu publicznym. Ani wcześniej, ani potem nie mógłby powstać film o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych, realizowany przeze mnie, jak najdalszego od medialnego układu III RP. Można powiedzieć również, że w III RP film nie może zostać ukończony, mimo jego poziomu artystycznego i zainwestowanych dotychczas środków.”
Artur M. Nicpoń
5 marca 2012 w 16:32
Wzięliby chociaż zawiesili na tej stronie jakiś linek do konta paypal, to by im człowiek kliknął parę złotych, a tak? Jak niby wesprzeć? Dobrą myślą?
Aleksy
27 lutego 2012 w 18:22
Ja też kiedyś komus mówiłem, żeby nie czekał na jakiegoś „Mesjasza” kiedy los zesłał nam Jarka.
Ale jak na razie ludzie mają tak namieszane w głowach, że takie hasła to jak rzucanie grochem o ścianę.
Zresztą, to z czego większość nie zdaje sobie sprawy jasne jest dla wrogów Polski…i dlatego powtarzam za Nickiem: „Boże chroń Jarosława Kaczyńskiego”
Amen
Artur M. Nicpoń
27 lutego 2012 w 19:47
Czekanie na Mesjasza nie ma sensu o tyle, że Mesjasz już przyszedł, a ten polityczny byłby całkiem świecki, a świecki mesjasz, to taki Mesjasz, jak z koziej dupy trąba.
Jaro w sumie w tym wszystkim jest w dosyć komfortowej sytuacji, bo będąc odsunięty dał się wykazać róznym ostatnim nadziejom czerwonych i te nadzieje własnie pękają jak bańka mydlana. Całkowita kompromitacja. Dla mnie tylko dziwne, że lud priwiślański nie pamięta, że dokładnie tak samo wyglądało to pod rządami KLD Tuska i specjalisty od NFI- Lewandowskiego. Gigantyczna, niczym nieskrępowana grabież.
Daywalker
27 lutego 2012 w 19:03
Smutna prawda o Jarku jest taka, że jest on wybitnym publicystą i wybitnym mówcą, ale Polsce potrzeba wybitnych polityków. Wiecie jaka jest różnica? Jaro przegrał nie z powodu swoich działań (jak polityk) tylko z powodu swoich wypowiedzi (jak publicysta pokroju innego publicysty – Korwina). Sapał do wszystkich „sitw” i grup interesu, szukał układu, ale żadnej deregulacji ponad 200 zawodów nie zrobił. Sapał do agentów, ale nawet nie zrobił lustracji (rozumianej jako odtajnienie archiwów; emerytury funkcjonariuszom obcięła dopiero PO. ). Sapał do uczelni wyższych, ale nawet nie przymierzył się do zmiany ich struktury czy taśmowego modelu wypuszczania absolwentów. Sapał, że polityka zagraniczna jest prowadzona na klęczkach a sam dał się nabrać na jakieś plewy z joaniny, a potem przystał na traktat lizboński. Koalicjantom przy podziale resortów dał plewy, ale we własnych resortach obsadził marnych ludzi wystruganych z banana (Sikorski, ten ambasador w MSZ, Jasiński w Ministerstwie Skarbu itp.).
Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie chodzi mi o to, żeby wypisywać wady Kaczora czy narzekać, że ma takie czy inne poglądy. Chodzi mi o to, że gdyby oceniać jego rządy poprzez pryzmat działań, a nie przemówień (lumpenliberalizm itd.) i tego sapania do wszystkich to nawet byście nie poczuli NA TYLE ZNACZĄCEJ różnicy żeby w podpisach oddawać Jarosława pod Boską opiekę.
PS. Tak, tak: zlikwidował WSI i powołał CBA (z poparciem PO) i obniżył składkę rentową (co było mniej znaczące niż obniża CIT za Millera). Chodzi mi o to, że jego działania nie są tak doniosłe jak jego deklaracje. Sapania może się ktoś oglądający telewizornię przestraszyć, ale prawa się w ten sposób nie zmienia.
Artur M. Nicpoń
27 lutego 2012 w 19:52
Ja odróżniam benzynę po 3,90 za litr od benzyny po 6zł za litr.
I jeszcze parę innych rzeczy też odróżniam. Ty nie. Pokój z tobą.
Daywalker
27 lutego 2012 w 20:05
Cholera, ja też odróżniam! I wsiadanie do pociągu oknem a wsiadanie drzwiami tez odróżniam, bo jeżdżę koleją częściej niż Ty i to na najdłuższej trasie w Polsce. I z tych rozróżnień wyciągam jedynie słuszne wnioski. Jestem kaczystą tylko w odróżnieniu od Was nie wierzę, że Jaro zrobi rozliczenie tylko że po prostu znów się wypieprzy o własne nogi (czy też może raczej: o własny język).
Co nie zmienia faktu, że brak jest innej opcji i na scenie nie ma innych zawodników jego formatu.
Pozdro
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 10:16
No to jak odróżniasz, to po co takie gadki, ze „problem z Jarkiem”? Naszym jedynym problemem na dziś jest zbyt mało Jarka. Czy się potykał o własne nogi? Jasne. Najlepiej, w takiej sytuacji, to chyba do niego pójść i mu się zaoferować z usługami, żeby więcej błędów nie popełniał, tak? Bo skoro nie ma na scenie innych zawodników, ani nie mamy innej opcji, to po prostu bez sensu dokładać się do tego chórku wujów, który po Jarku jedzie od lat.
davenia
27 lutego 2012 w 20:15
@Daywalker
ale kolega naprawde uwaza, ze Jarek przez te 2 lata permanentnego mobbingu w swojej klasie i calej szkolce pt. EU, to ze przepraszam, on mogl rzadzic?!
Sam kolega wymienil jednak 3 rzeczy zrobione. w warunkach jw. Co
zrobil wnuczek Wehrmachtu?! W warunkach cieplarnianych przez 4 lata i 2 m-e?
Jarek jest Politykiem. A lud polski skolowany.
a jaki ma byc jak jego elity intelygenckie, ahtystyczne itp. kupily, i to w podskokach, taki KICZ? POlityka plaplajacego o milosci?
Jakby kto mial gdzies to exposé, czyt.: ekspozyture na POlske, z 10.2007 – to bede wdzieczna.
Nie bede musiala dzieckom tlumaczyc, ze sa okolicznosci przyrody, w ktorych Lichen to wysublimowane dzielo sztuki.
Daywalker
27 lutego 2012 w 20:30
@ davenia
Kurde, a Piłsudski jak Polski nie było to mógł rządzić? Albo powstańcy listopadowi? Oni mieli łatwo? Jakby teraz Jaro objął władzę to miałby łatwo?
Porównanie rządów jest oczywiście niekorzystne dla rządu piłkarza, który zamyka stadiony.
Tusk realizuje swój program wyborczy. Przypominam, że obiecywali cud i mamy mnóstwo cudów. To, że są to cuda na kiju to już jest inna sprawa:).
Ja do Jara nic nie mam, uważam że jak wygra to jest szansa że będzie dużo znośniej i dużo uczciwiej (co już jest bardzo ważne), ale nie wierzę – w przeciwieństwie do Nicka – że jak Jaro wygra to wlepi Tuskowi sanki. O to mi się rozchodzi.
davenia
27 lutego 2012 w 20:59
@Daywalker
Tak, Piulsudski mogl rzadzic.
Bo Polski nie bylo.
Jarek nie mogl bo jest POlska.
Nawet na mapach jest.
davenia
27 lutego 2012 w 21:04
„Ja do Jara nic nie mam, uważam że jak wygra to jest szansa że będzie dużo znośniej i dużo uczciwiej (co już jest bardzo ważne), ale nie wierzę – w przeciwieństwie do Nicka – że jak Jaro wygra to wlepi Tuskowi sanki. O to mi się rozchodzi.”
Zdanie pt. „Ja do Jara nic nie mam…ale…” to zlepek niebezpieczniejszy od „Jak ja Kartofla nienawidze”.
Bo ten drugi zlepek wypowiadany jest swiadomie.
co do reszty zgoda.
ale Mlyny Boze miela powoli. Jaro musi odbudowac Polske i to zrobi.
A Tuska – no nie wiem. Naprawde nie ma w Polsce kilku chlopa, co go w lesie wychedoza, utna prawice wykola oko, wybatoza i przyprawia sola, ktora i tak okazala sie wlasnie niejadalna?
Kto mowi o zabijaniu?
Wiezienie? W EU? Znaczy, za moja kase?
Kolega wybaczy…
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 10:17
FFWD
28 lutego 2012 w 18:44
Daywalker, taki z Ciebie pisowiec jak ze mnie Eskimos.
Szybciej „korwinista-podszczypywacz”. Pitolisz o drobiazgach kiedy w bramie stoi bolszewik wielki jak słoń. To jest takie czepianie się czegoś bo czegoś trzeba jak to w „towarzystwie”. Tak, Jarosław kilka spraw zrobił z PO i kilka z LPR-em i SO – no i co z tego? Zrozumcie kiedyś „daywalkery”, że to jest dalej prawdziwa wojna a nie kanapowe chciejstwo. WSI to GRU a nie chłopcy radarowcy. Jarosław z Antonim odcięli im sporo powiązań z aparatem państwa a na oczyszczony przyczółek rzucili nowych „leśnych” czyli CBA. Nie na darmo ci „niedotykalni” dotąd PRL-owscy oligarchowie pryskali z kapustą za granicę. Żeby na poważnie rozmawiać/działać w gospodarce to trzeba najpierw trochę czarnych worków odesłać Putinu, tak jak on Naszych przysłał w zalutowanych trumnach. Czy Jarosław da Tuskowi sanki? Uwierz mi, że Jarosław ma poważniejsze problemy (my Polska mamy poważniejsze problemy) niż sanki dla jakiejś pacynki. Jak by trzeba było to Jarosław poda Tuskowi rękę i reaktywuje POPiS. To co trzeba zrobić później pięknie opisała davenia. Ten cały „tygrysizm” i to całe pitolenie to po prostu uciekanie od jednej jedynej i słusznej drogi (werbalna ucieczka od realnych działań). Trzeba reaktywować AK i zacząć wykonywać wyroki na zdrajcach a obcych odsyłać do ich krajów macierzystych (co większych squrwieli w workach). Cała reszta to walenie gruchą o bambus. Howgh.
P.S. To oczywiście tylko moje zdanie, tak mi się wydaje, tak mi się widzi, do niczego nie namawiam żeby była jasność dla obercenzora. Też jestem wqurwiony jak Timmy, który napisał świetny manifest.
P.S.II Wiem że „tygrysizm” był w wymiarze globalnym a ja bardziej o mikro skali.
P.S.III Nie pomijam tego co robił śp.p. Lech Kaczyński ale to inna zasięg działań, bo to było na zewnątrz a Jarosław to wewnątrz. Mieliśmy dwa złote rogi i szufelkę drobnych na rozkurz. Teraz szukamy szufelki, kiedy jak to mówi Michalkiewicz, siekiera już do pnia przyłożona.
Daywalker
2 marca 2012 w 02:17
@FFWD
Cały problem Twój, Nicka i innych polega na tym, że regularnie w swoich tekstach piszecie, że jak przyjdzie Jaro to „zrobi porządek” (ewentualnie porządek zrobi się spontanicznie) z aresztami i egzekucjami włącznie.
Radykalizm poglądów macie z grubsza na poziomie Grzegorza Brauna, ale w odróżnieniu od niego jak przychodzi do kwestii podpisania Traktatu Lizbońskiego to zaczyna się u was „wicie rozumicie”. Braun sobie po prostu opisuje rzeczywistość tak jak on ją widzi i nie nakręca się na żadną partię choćby z powodu ich kanapowej natury (wszelkie korwinowe planktony) albo właśnie z powodu Lizbony (PiS). Wy zaś macie chętkę wieszczyć zapowiedź rychłej kontrrewolucji więc sobie idealizujecie Jara do niesmacznych rozmiarów i chorujecie na sklerozę lizbońską, bo inaczej obrazek by się wam mocno nie zgadzał.
Dla mnie Jaro jest opcją najlepszą z dostępnych więc mogę go sobie popierać, ale dla takich radykałów jak wy, z hasłami o bolszewikach u bram i V rozbiorem Polski to gość podpisujący Lizbonę powinien być dla Was nie do przyjęcia.
Pozdro
davenia
2 marca 2012 w 11:29
jednego nigdy nie zrozumiem: jak mozna po 10.04.10 uderzac w ton „A Jaro podpisal Lizbone”. I dlatego zginal? I dlatego Niemcy „odetchnely z ulga”?
Nawet jesli ktos przed ta data nie rozumial, ze Lechu dzialal w okreslonych warunkach, nawet jesli ktos wtedy myslal o nim ze on lis, to przeca odstrzelono go jak najgrozniejszego samca alfa.
posluchaj kolego jak ten niby wspaniale radykalny Korwin steka w temacie Smolenska:”Takie rzeczy sie zdarzaja”.
Smolensk pokazal kto jes/byl kim.
jak sie komus po tym oczeta nie otworzyly no to rozmowy nie ma.
co do Brauna, ten przynajmniej przyznal, ze Smolensk uswiadomil mu, ze „Lech Kaczysnki byl wazniejszy niz myslalem”.
Artur M. Nicpoń
2 marca 2012 w 14:06
Dokładnie- nikt nie odstrzeli frajera, który podpisuje niekorzystne dla siebie kwity. Takiego leszcza się głaszcze i dopieszcza, żeby podpisywał wszystko, co mu podsuną.
FFWD
4 marca 2012 w 01:58
@davenia
W pełni się zgadzam z tym co napisałaś w odpowiedzi Daywalkerowi i nie zamierzam tego ciągnąć bo nie ma dokąd. Jeśli ktoś nie rozumie czym była Lizbona w kontekście tego gdzie teraz jest UE a czym był Smoleńsk to szkoda rozmowy, tj czasu i emocji. „Uratowałeś mi życie, no i co z tego kiedy trzy lata temu zabrałeś mi kredkę, buuu”. I tyle.
TL okazał się niczym i śp. Lech Kaczyński o tym wiedział/przewidywał. Podpisał bo straty wynikające z niepodpisania były większe. Świadomie wiedział, że PR-owo to masakra ale podpisał. Choć pióro w ręku wierzgało.
@Artur
Pełna zgoda z tym co napisałeś. Co do Jarosława to ja też go nie idealizuję. Przypomina mi mojego Tatę, przeważnie się z nim spierałem o wszystko. Jego brakło a ja zmieniłem światopogląd i zmądrzałem. Z dystansu widzę w jakiej dupie byłem i co On brał na klatę ze stoickim wręcz spokojem z racji że to Jego syn wierzga a nie jakiś obcy pajac. Tato był najlepszy jakiego miałem, jednego miałem. To przybliża? Dodatkowo łączę Jarosława z Lechem jako połówki tego samego jabłka.
Co do samych rozliczeń to obyś miał rację i modlić się za to trzeba. Nie da się postawić szubienicy na placu w Warszawie to chociaż czwóreczkami do pudła. Nawet dać im ten ruski kawior i niech go żrą ale niech tam siedzą.
Artur M. Nicpoń
2 marca 2012 w 13:58
Nie wiem, jak FFWD, ale ja sobie Kaczora nie idealizuję. Mam go za naprawdę dalekiego od ideału. Tyle, że to jest na dziś jedyny zawodnik, o którym w ogóle warto mówić. Bo o innych to co?
Traktat lesbijski ja mam i miałem za syf. W książce Warzechy „Ostatni wywiad” sp. Kaczyński daje swoje widzenie spraw i jest to widzenie sensowne. Zresztą, trudno mówić o TL w kategoriach jakiejś tragedii z tej prostej przyczyny, że np. dla Niemiec i Francji żadną tragedią nie był, a i my go nie odczuliśmy, bo zanim zdążył na dobre się rozgościć, to już sobie zdechł i własnie się go zastępuje czymś innym. TL to w sumie świstek papieru. Ważne jest, jaką siłę ma państwo, kto nim rządzi, z jaką determinacją itd.
Odnośnie samych rozliczeń- przecież to oczywiste, że Jaro nie będzie nikogo wieszał, a zwłaszcza na gałęziach, co byłoby godne i sprawiedliwe. Jaro, niestety, jest legalista i demokrata. To zresztą jego główna słabość. Niemniej, jeśli u nas się zrealizuje scenariusz węgierski, a zrealizuje się bez dwóch zdań, bo przecież ta bolszewicka swołocz niczego nie naprawi i tylko bardziej popsuje, to że rózne skurwysyny, o ile nie nawieją, trafią za kraty. I to jest pewne. I o to się chętnie założę.
Tu warto dodać, że scenariusz węgierski to nie będzie żaden koniec. To też będzie tylko pieredyszka, bo przecież chyba nikt w to nie wierzy, że nam dadzą tu żyć po swojemu. Nie dadzą, bo nie mogą. Jeśli zdejmą z nas czapę, to ten naród uwolniony ekspanduje jak ściśnięta sprężyna. A to jest ich śmierć.
Więc to się tak czy siak skończy napierdalanką. Dla nas istotne, aby ta napierdalanka poprzedzona było choć kilkoma latami normalnych rządów Polaków w Polsce, bo to nas będzie w stanie jako tako do tej walki przygotować.
A wtedy… sznur już mam naszykowany.
djans
2 marca 2012 w 19:01
@Daywalker
Przychylam się do tego, co napisała davenia. Miałem Lecha za takiego Magdalenkowego figuranta, faceta, który uniemożliwił rehabilitację braci Kowalczyków, w najlepszym razie za mięczaka. Jednak fakt takiej a nie innej jego śmierci, oraz tym bardziej działań systemu tuż po niej (głównie Komorowskiego jako p.o.p.) zmusza do traktowania pozostałego przy życiu Kaczyńskiego, jako śmiertelnego wroga tegoż system.
Można oczywiście kręcić nosem na Lizbonę, czy nieujawnienie teczek, ale trzeba pamiętać, że źle, czy dobrze Kaczyńscy od zawsze robili politykę, nie – jak Braun, którego na to stać – moraliety.
Piotr Słowiński (elGuapo)
27 lutego 2012 w 20:56
Amen!
davenia
27 lutego 2012 w 21:05
Ddziekuje;)))
obnie.info
28 lutego 2012 w 11:34
Manifest 2012
10 kroków do wolności
1. Zdecyduj, że od dzisiaj nie chcesz już być niewolnikiem i przestań się bać
2. Bądź nieposłuszny wobec władzy, która Cie gnębi, wykorzystuje i okrada
3. Uwierz, że możemy zwyciężyć i rozpocznij współpracę z innymi, którzy myślą podobnie
4. Przerwij współpracę z Systemem i zacznij „sypać piach” w jego tryby
5. Edukuj siebie i innych, wskaż im drogę
6. Wobec przywódców i organizacji stosuj zasadę ograniczonego zaufania, wyznaczaj im zadania i sprawdzaj
7. Wyznaczaj sobie nowe cele, nie spoczywaj na laurach i wspieraj się modlitwą
8. Rozlicz twórców, beneficjentów i aktywistów Systemu
9. Gdy zwyciężycie bądź czujny bo zwycięstwo nigdy nie będzie ostateczne
10. Wyrusz dzisiaj i postaw pierwszy krok
Manifest z serwisu Obywatelskie nieposłuszeństwo (zał. 1999 r.) – http://www.obnie.info
1.01.2012 r.
Alga
28 lutego 2012 w 12:15
A co do tego nieszczęsnego Tygrysizmu, to co piszecie to czysta paranoja.
Tygrys trenuje grappling (mimo, że ma już prawie 60 lat), strzelanie ( co nie jest łatwe, jak u Nicka), ma piękną bibliotekę książek itd. o biciu ludzi. Czyta historię, filozofię i psychologię. Słucha ambitnej muzyki…i pisze czasem coś na blogu, co oczywiście od razu świata nie zmieni, nazywa to ostatnio trochę dla żartu Tygrysizmem. A Wy stworzyliście sobie z niego chłopca do bicia. Jakiś mityczny Tygrysizm polegający na wychwalaniu kłów i pazurów, krwi i ziemi, zabijaniu każdego i gwałceniu i to wyłącznie tego…spokojnie chłopcy – jeśli chcecie z czymś walczyć, to walczcie z czymś realnym, a nie z fragmentami rozgorączkowango umysłu. Tygrys rzeczywiście jest do szpiku kości świecki i nie wierzy już w realne znaczenie chrześcijaństwa w historii (co go raczej martwi). Jeśli to jest jednowymiarowość, to niech tak będzie. Ale robienie wody z mózgu biednym nieuświadomionym, że to jest mordowanie i gwałcenie, to już trochę nieuczciwe i głupie.
triarius
28 lutego 2012 w 13:23
Wyjątkowo wklejam, bo muszę. Iwona, uprzejmie, choć nie wiem dlaczego, wklepała to, co jej rzekłem Skype, żeby ew. skleiła. No i oczywiście w paru istotnych miejscach nieco przekłamała. Nie chcąc, żeby wyszły nieporozumienia, wklejam oryginał. (Sorry Iwona i i tak dzięki!)
Oryginał jest taki:
a co do tego nieszczęsnego „Tygrysizmu”, to chyba sam jakiś tekst napiszę, ale to jest czysta paranoja… tygrys trenuje grappling (mimo że ma prawie 60 lat), strzelanie (i to nie jest dla niego tak łatwe, jak dla Nicka), ma piękną bibliotekę książek itd. o biciu ludzi, czyta historię, filozofię i psychologię, gra na instrumentach i słucha ambitnej muzyki… i pisze sobie czasem coś na blogu, z czego w końcu świat się nagle nie zmieni, nazywa to co pisze ostatnio, dla żartu, „Tygrysizmem”… a jakieś Nicki i Timmy sobie stworzyli chłopca do bicia – jakiś mityczny „Tygrysizm”, polegający na wychwalaniu kłów i pazurów, krwi i ziemi, zabijaniu każdego dookoła i gwałceniu, i to wyłącznie tego… spokojnie chłopcy – jeśli chcecie z czymś walczyć, to walczcie z czymś realnym, a nie z figmentami swego rozgorączkowanego umysłu! Tygrys faktycznie jest człek do szpiku kości świecki i w dodatku nie wierzy już w realne znaczenie chrześcijaństwa w historii (co go raczej martwi) – jeśli to jest „jednowymiarowość”, to niech sobie będzie, ale robienie z tego wody z mózgu biednym nieuświadomionym, że to jest jakieś mordowanie i gwałcenie, to już trochę nieuczciwe i chyba głupie
Pzdrwm (i naprawdę nie chcę już tu więcej gadać… Nicek wie dlaczego, i masa ludzi też już chyba wie… mało ważna sprawa zresztą, po prostu)
P.S. A co do wielkich bryk, to Tygrys się po prostu nimi brzydzi. Są różne gusta, a Tygrysa jest akurat taki.
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 15:53
Pozwolisz, cny Tygrysie, że odpowiem tobie, a nie Iwonie, skoro była ona tylko niedoskonałym przekaźnikiem dla twoich słów.
Po pierwsze, to kurewsko żenujące, że wysyłasz kobietę, by w twoim imieniu, niedokładnie cię cytując, wieszała u mnie komentarze.
Po drugie- naprawdę nie jest ważne, czym jest twój tygrysizm. I czy on jest żartobliwym określeniem, czy co. Może będzie ci trudno uwierzyć, ale tygrysizm, o którym sobie tu rozmawiamy, niewiele ma wspólnego z tobą. To jest taki chochoł symbolizujący pewien zestaw poglądów- i jest to, oczywiście, krzywdzący stereotyp
Po trzecie- śliczną sobie strzeliłeś laurkę. Jesteś wspaniałym tygrysem. Można powiedzieć- podręcznikowym.
Po czwarte- Nicek nie wie, dlaczego ty u niego nie komentujesz. Być może chowasz jakąś urazę, ale widocznie o coś, co niewarte jest pamiętania.
Po piąte- z brykami jest tak, że najpierw człowieka musi być na nie stać, a jak już stać, to wtedy sobie może, wedle gustu, wybrać dużą, średnią, albo małą. Jak woli. I wtedy faktycznie, można mówić o róznych gustach.
Pzdrwm.
FFWD
28 lutego 2012 w 18:13
Ale curwa „tygrysowy” cyrk
Jakoś tak mi się nasuwa, że z tandemem Coryllus/Toyah by było podobnie podczas „debaty”. Podobno Coryllus też kogoś do Ciebie wysłał czy cóś? Za dużo w tym -izmów i wiary w słowo pisane kiedy jest czas ołowiu.
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 19:32
Mam zaproszenie od Coryllusa na debatę. Jeszcze nie wiem, o czym. Przyjąłem. Teraz kwestia tego – kiedy?
To jest uzależnione od operacji moich. Mam nadzieję, że to wyjdzie po Świętach, bo wtedy już jedną powinienem mieć zrobioną.
Na czas ołowiu jeszcze nie przyszedł czas. A tego się nie da przegapić. Więc na razie nie rwijmy się przed orkiestrę.
FFWD
28 lutego 2012 w 22:18
Oczywiście, że na czas ołowiu jest za wcześnie on jeśli przyjdzie to sam i bez naszej pomocy. Ale jest dobry czas na mówienie o tym, oswajanie się z tematem i ogólne nazywanie rzeczy po imieniu. Czas by w sieci zaczęto poważnie rozmawiać na poważne tematy, by pewne słowa/pojęcia/pomysły się zwerbalizowały by potem w realu było łatwiej. A nie spotykają się ludzie – pada temat i większość ma gulę w gardle albo pianę na pysku.
Ciekawa by mogła być taka Twoja i Coryllusowa debata. Z tym, że nie wiadomo co Coryllus chce osiągnąć i czy jego ego nie przysłoni celu takiej rozmowy. Bo jeśli to ma być rozmowa jak to „na początku trzeba rozwalić PiS, zamknąć Ziemkiewicza i skasować pomysły Zybertowicza” to raczej nic z tego nie wyniknie
Artur M. Nicpoń
28 lutego 2012 w 23:16
Nie mam pojęcia, jak to będzie, jaka ma być forma i skąd w ogóle ten pomysł, żeby do mnie takie zaproszenie wystosować. O tym wszystkim się przekonamy niedługo.
davenia
29 lutego 2012 w 12:43
to chyba tu?
http://www.youtube.com/watch?v=mHXC0zRfeoM&feature=relmfu
No niezle, Braun bedzie prowadzacym.
zazdraszczam.
Artur M. Nicpoń
29 lutego 2012 w 15:27
Nie, to we Wrocku ma być i nic nie wiem, żeby Braun to miał prowadzić. Spina wszystko nasza koleżanka blogerka, Bożena i stowarzyszenie Media i Kultura.
Jak będzie wszystko wiadomo, to dam znać.
FFWD
29 lutego 2012 w 14:16
Kiedy wstawiłeś baner do jego książek, to on mocno dziękował Tobie w którymś wpisie. Ja mu napisałem, żeby to pociągnąć dalej. Nie sądzę, żeby to była przyczyna
ale może inni czytający też to podchwycili, może coś tutaj przeczytał i zobaczył, że piszesz o kilka szczebli wyżej niż większość. Takie debaty są potrzebne bo ogólne skostnienie jest i brak świeżych ostrych głosów. Młodzi mają już dosyć telepapy, w sieci szukają czegoś z nerwem. Szołmeństwo palikotów też powoli zdycha bo nic za tym nie stoi, a raczej stoi jeszcze większe bagno.
http://niezalezna.pl/24195-slask-wroclaw-klubem-zolnierzy-wykletych
Tacy ludzie pilnie potrzebują solidnej podbudowy dla rodzących się w sercach idei. Tylko, że oczywiście debaty powinny być „do przodu” a nie placem bitwy dla różnych ego. Jak to cytowałeś kiedyś „albo mój albo ch…j”
Ostatnio Coryllus też naskrobał co on by chciał w związku z dniem Żołnierzy Wyklętych, a jak się nie spełni to kontestacja.
Ogólnie powinno być, że „górą” z zamkniętymi oczami głosujemy na Jarosława i za nim stoimy, a „dołem” budujemy nowe państwo. Na początek choćby to „budowanie” zacząć od poznania swoich lokalnych środowisk/znajomych włączenia się w cokolwiek na zasadzie realnej.
Artur M. Nicpoń
29 lutego 2012 w 15:34
Z tym bannerem, to dla mnie sprawa oczywista. Ja tu u siebie od zawsze dawałem reklamy dla mnie non for profit, do miejsc, które moim zdaniem są po jasnej stronie mocy. Coryllus odwala kawał dobrej roboty, a skoro już poszedł w biznesy wydawnicze, to trzeba chłopu pomóc, na ile się da. Tu by się trzeba było do Wyrusa uśmiechnąć, bo on jest wkręcony w różne tam targi wydawnicze, żeby człowieka podpompował.
Masz rację, z tą górą i dołem. Z dołem jest o tyle kłopot, że jest cholerny opór w ludziach, żeby działalność polityczną związać (na szczeblu podstawowym) z działalnością gospodarczą, która by generowała zyski, które to znowu by można przeznaczyć na działalność polityczną. Ja to rozumiem, bo przecież doświadczenia są jakie są i tak się akurat układa, że te kurwy wszystkie, które tu nami z łaski Kremla od 22 lat rządzą, cały czas funkcjonują na tym styku polityki i biznesu i jak to gonienie za pędzącym królikiem po cmentarzu wygląda, to wszyscy już wiedzą. Niemniej, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby robić biznes uczciwie (co nie znaczy zgodnie z tym kretyńskim polskim prawem- ja nie mam najmniejszych oporów, by wykorzystywać wszystkie nieszczelności systemu), nie kraść i nie być skurwielem, jak jakiś Schetyna, czy inna tego typu sowiecka bladź. Opór jednak jest, a bez kasy ciężko. I to bez kasy konkretnej, a nie takiej ze składek.
davenia
29 lutego 2012 w 12:42
„Potrzebujemy mocnej, polskiej formy”
http://www.youtube.com/watch?v=mHXC0zRfeoM&feature=relmfu
calosc jest w ogole ciekawa. ale powyzsze zdanie jest z tego najlepsze.
a czasy idy trudne.
Artur M. Nicpoń
29 lutego 2012 w 15:26
Dobra ta gaduła u Roninów. Oglądałem to jakiś czas temu.
FFWD
1 marca 2012 w 00:25
„Intelektualiści z ryjami chamów” – pierwsza liga. Urban i Sutowski. „Co to jest za forma ludzka”
Artur M. Nicpoń
1 marca 2012 w 00:32
Ano własnie! Bardzo sensownie ten gościu gadał.
Dla mnie w ogóle to jest niepojęte, że te nasze PiSiaki takie „mientkie” i zamiast po tej sowieckiej hołocie jechać jak Cygan po burej suce i to od spodu, od fizjonomii, po samą górę, czyli zestaw ich prymitywnych, postępackich wierzeń, to oni się z tym bydłem cackają i jak już ten z PiSu powiedział wreszcie do eunucha per „pan”, to natychmiast uznał za stosowne za to przeprosić.
To jest żena.
Bo ilu w Polsce może być pojebów, którzy nie dostrzegają w Rychu Grodzkim samej brzydoty? Chyba cała ta menażeria zagłosowała już na Palikmiota, ale napewno nie zagłosują na PiS! To po kiego?
A bez nazwania ohydy ohydą, bez nazwania skurwiela skurwielem, bez nazwania zdrajcy zdrajcą, złodzieja złodziejem, a pedała pedałem, nadal będziemy funkcjonować, jako społeczeństwo, w bagnie pojęciowym. Gdzie zdrada to cnota, kastrat to baba, złodziej to uczciwy człowiek.
FFWD
1 marca 2012 w 01:03
Cóż poradzić, jak tam w praktyce sam Jarosław wszystko na klatę zbiera i sam najostrzej do pieca dokłada. Nie wiem, być może reszta już nie walczy tylko „jest w pracy”. A jak jesteś w pracy to szefowi raczej nie napyskujesz bo z roboty wyleje jak nic. Cienizna straszna, której wynikiem jest właśnie palikociarnia odważnie brylująca na salonach ze swoją szpetotą fizyczo-moralno-intelektualną. Bo czymże różni się artysta Grodzki od artystki Kory? Że ta druga ma droższego pieska i własne piersi? Być może ale ja bym nie sprawdzał
Do do wpisu wyżej w opcji góra-doł to jaki jest koń każdy widzi. Społeczeństwo jest w dużej mierze postkolonialne pamiętające świst bata i oglądające w TV codziennie mordy nadzorców. To nie wyjdzie tak szybko, to już jest sprawa pokoleniowo-naturalna. Ogólnie trzeba robić co się da i tyle. Jak się trafia taki lider jak Jarosław to trzeba go w ciemno popierać i tyle. Czy mamy czas czy nie? A co to ma za znaczenie – nie my ten czas mierzymy. Polacy pod zaborami tymi to dopiero mieli niefart. Rodzili się w Prusach czy innej Rosji i tak umierali marząc o swoim kraju. A my dopiero od niedawna zaczęliśmy się mentalnie wydobywać z tego posowieckiego PRL-owego szamba. Tak naprawdę od Smoleńska, choć wielu już dużo dużo wcześniej. To raczej rośnie niż maleje. System się domyka ale ludzie się odmykają. Tak nazywanie rzeczy po imieniu to jest to. Gość walnął dwa świetne bon moty i to w taki sposób że oplułem monitor. To nie jest łatwizna tak grubo coś grubego powiedzieć. Po drugie sam niewiele zdziałasz będąc nawet posłem. To formacja cała musi tak mówić, i to nie bluzgi czy ordynarne obrażanie a właśnie takie grube teksty na początku.
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/blogi-polityczne-w-onet-pl/joanna-senyszyn-na-blogu-w-klerykalnej-polsce-nie-,1,5040277,wiadomosc.html
Najostrzejszymi pisowcami są Jarosław, Cejrowski i Terlikowski i to nie jest optymistyczne.
Co do systemu biznesowego to niestety działać na razie trzeba poniżej urzędów i gangsterskich watażków, którzy mają sztamę w terenie. W tym temacie jest ciemna noc i nawet nie myślę co Ty widzisz ze swojej perspektywy.
Artur M. Nicpoń
1 marca 2012 w 01:36
Artystką Korą, to ty mnie tu chłopaku nie strasz, bo to jest „Brain Dead”.

Z tym gadaniem formacją, to nie musi być aż tak, że wszyscy na jedno kopyto, ale nie bać się do cholery! Nie bać się i gadać z serca do ludzi. Zobacz na ten klip z Jarkiem. Jemu cholernie służy, jak on sobie pojedzie na takie spotkanie nie do końca oficjalne. Tzn. bez reżymowych telewizorów i gazet. Bo jak są gadzinówki, to Jaro się spina i go bierze wtedy na takie bardziej okrągłe gadanie. A tu z serca mówił, gadał do ludzi, jak do ludzi. Dlaczego on tego nie robi normalnie, to ja nie wiem.
Pateny na biznes są. To nie jest kwestia tego, że się nie da, że urzędasy itd. Bo to jest wszystko do przeskoczenia. Nie takich leszczy się przeskakiwało, jak ta hołota u sterów. Tu opór jest w ludziach z PiS, choć mniejszy, bo i im głod w dupę zaglądnął.
djans
4 marca 2012 w 08:45
„Czas by w sieci zaczęto poważnie rozmawiać na poważne tematy, by pewne słowa/pojęcia/pomysły się zwerbalizowały by potem w realu było łatwiej.”
Pełna zgoda. Po to się na różnych kursach resuscytacji odtwarza, ale przede wszystkim mówi o różnych sytuacjach, by nie były one zaskoczeniem, by człowiek wcześniej przetrawił wątpliwości i rozwikłał dylematy.
BTW oczywiście najlepiej, gdy się nigdy nie musi z takiej różnej wiedzy robić użytku, ale nawet jeśli nigdy się nie trafia na taki czas i miejsce, to wiedzę zdobywać warto z różnych podręczników
davenia
11 marca 2012 w 20:54
o, tu, mocna polska forma:
http://www.youtube.com/watch?v=6zvFYib5RXU&feature=player_embedded#!
Alga
28 lutego 2012 w 14:26
Nie było moim zamiarem zmieniać sensu Tygrysa wypowiedzi. Nie mogłam przekleić, a spieszyłam się by wyjść po Krzysia, stąd były moje pomyłki. Przepraszam ze swej strony tutaj Tygrysa.
yuko
29 lutego 2012 w 22:32
Nieznacie mnie, ale ja znam Was.
Nicek coś dla Ciebie, podobno zbanowali to w brytyjskiej oraz irlandzkiej telewizji:
http://www.youtube.com/watch?v=ptijNcDanVw&feature=player_embedded#!
Artur M. Nicpoń
29 lutego 2012 w 22:39
Brzmi nieźle
Za film dzięki. Zobaczymy, co tam tak bardzo nie spodobało tamtejszym Dworakom.
Pozdro!
C.v.I.
1 marca 2012 w 23:02
Czołem!
Ta davenia to ma jaja! Chylę kapalina!
Serdecznie Pozdrawiam
reverum
2 marca 2012 w 12:15
Jezeli zbanowali to pewnie z obyczajowo-prestizowych powodow ( 31:50 ) – … jacys ( wg nich) Hunowie pukali ICH ladyes !
davenia
1 marca 2012 w 13:12
refleksja pierwsza:
Brytole w poczatkowej fazie filmu maja twarze SSmanow. Znaczy gardza slabszym tak jak Niemcy.
Nie wiem czy takie twarze mieli w swoich koloniach, znaczy, czy te twarze to ich stand by wobec slabizny i na tym sie konczy czy tez byliby zdolni do tego co Niemcy gdyby tylko lezalo to w ich interesie. Nie znam zadnych Hindusow. Znam wielu matisow z kolonii francuckich: ci nienawidza Francuzow jak my Niemcow.
Jedno jest jednakze pewne: sa to twarze panow.
i teraz tak: mamy, w przeciwienstwie do filmow Holland, piekne twarze Polakow. Takie jakie znam chocby z prywatnych, przedwojennych zdjec rodzinnych.
Twarz Polska, ktora caly swiat ujrzal w twarzy Jana Pawla.
Pytanie jest moje o Twarz Polaka.
Ze szlachetnosci nie zostalo wiele ale wydaje mnie sie, ze troche wlasciwej edukacji i slachetnosc wyplynie. Tak uwazam. Tysiacletnie geny to nie byle co i nawet 50 lat komuchow nie zlikwiduje tego na wieki. Ale potrzebna jest tu praca.
Moj problem to Twarz Polaka-Pana.
Nie kojarze tego zupelnie. Bo jedna twarz Piulsudskeigo to za malo.
Jak ma wygladac twarz Polaka-Pana?
Czyli Polaka, ktory swoja Twarza bedzie sygnalizowal wrogom, zeby nawet nie probowali.
Dopoki Polak bedzie walczyl o Polské, a juz nie daj Boze, poza jej granicami, dopoty bedzie musial udowadniac ( i dobrze za akurat Brytolom), ze jest taki a nie inny: z fantazja, szlachetnoscia i piekielna odwaga, ze potrafi gryzc.
Niestety, stand by Udowadniania to point z ktorego do pozycji Pna wciaz b. daleko.
chlor
1 marca 2012 w 19:21
Z tymi gębami co są jakoby pańskie lub nie, to ciekawy wątek.
Czytałem wypowiedź Niemca który po raz pierwszy w życiu przyjechał do Polski i wysiadł na jakimś tutejszym dworcu.
Przeraziły go nasze słowiańskie gęby. Wyczytał z nich agresję i chęć mordu, choć to przecież były poczciwe, słowiańskie, pyzate miśki.
Facet tłumaczył, że germańce odbierają słowiańską aparycję zupełnie inaczej niż my.
Podobnie to co my widzimy jako niemieckie wilcze pyski dla nich jest jakoby oznaką poczciwości i miękkiego serca.
Różnice antropologiczne po prostu.
Browning
9 marca 2012 w 11:13
Twarz Polaka-Pana – moze tak?
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c4/Stanis%C5%82aw_%C5%BB%C3%B3%C5%82kiewski_11.PNG
davenia
1 marca 2012 w 13:36
Choc moze niestety jest tak, ze szlachetnosc wyklucza Pan-owanie.
davenia
1 marca 2012 w 14:03
po drugie,
Angole nikomu nie slodza ale tez odnotowuja autetyczne cnoty obserwowanego materialu i obraz Polakow jest bliski rzeczywistosci jak malo kiedy w mediach zachodnich, a i pewnie nie tylko atoli w Rosji ja nigdy nie bylam.
Wydaje mnie sie jednak, ze z tym kawalem jak Polacy chodza do kina to jednak przedobrzyli boc takie kawaly w Polsce przedwojennej nie mogly miec miejsca: ilez bylo u nas wtedy samochodow?
Mieli je pewnie wojskowi i ludzie b. bogaci. no i Zydzi;)
Reszta spoleczenstwa to nawet prawa jazdy nie robila jak dzis malo kto ma patent pilota. a to oznacza, ze zlodzieje samochodow to no przepraszam, nie istnieli. w kazdym razie nie tak jak dzis. a wiec i kulturowo sie to nie odbilo, znaczy sie kawalow o Polakach – zlodziejach samochodow byc nie moglo.
Ten kawal to albo uklon w strone Niemcow, co nie zadzialalo – film i tak nie jest w masowym obiegu, albo ignorancja.
co do braku masowej dystrybucji: rzecz jest oczywista. widz zachodni doznalby juz nie dysonansu a szoku poznawczego: kulturalni Polacy, o slachetnych twarzach, bitni i nienawidzacy nie bez powodu ( zadne polnische Banditen) oraz Polacy w KL Auschwitz – swiat nie widzial! Toz oni ten Auschwitz wybudowali, nie?
No i caly czas Niemcy, Niemcy – a gdzie Nazisci?
Oraz rzecz najwazniejsza:
Polacy skuteczni- – oj prosze panstwa, na takie fanaberie pozwolenia nie ma juz od wiekow i tak nalezy trzymac. Rozpowszechnianie tej idei grodzi smiercia srodowiskowa.
Ta idea jest b. niebezpieczna bo przypomina Polakom kim sa a oni maja o tym zapomniec. co tez w duzej czesci juz sie udalo.
No i caly czas Niemcy, Niemcy – a gdzie Nazisci?
FFWD
1 marca 2012 w 17:04
Naziści to Niemcy, koniec i kropka. Film jest bardzo mocny bo niepoprawny politycznie. Sam nie wiem jak to się stało, że nakręcił to ktoś obcy, kiedy my u siebie nawet nie potrafimy tak spoglądać na siebie. Z drugiej strony w Anglii kręci się różne rzeczy na różne tematy zupełnie pomijając wszelkie konwenanse, tabu i poprawności. Jest serial prowadzony przez jednego z Pythonów min. o życiu chłopa pańszczyźnianego kiedyś i dziś. Świetnie pokazują, że kiedyś chłop to był chłop i basta a dzisiaj to kołchoźnik w większym lub mniejszym kieracie. Ale „nauka i historia” głosami intelektualistów ze świńskimi ryjami powtarza od lat co innego. Tak samo z tzw. terrorem inkwizycji i innymi sprawami. Co do tego kawału to nie załapałem, wydawało mi się że oni właśnie mieli z tego polewkę że na pytanie czym jada do kina mówili że wozem w konia. Coś jakby teraz powiedzieć że się kupiło grecki samochód marki „parakulos”. Ale mogę się mylić czy o to w filmie chodziło. Ogólnie film jakby nakręcony dla nas ku pokrzepieniu a zarazem na pohybel różnym sq…nom mówiącym o nas per „polaczki”.
Czemu u nas się nie kręci takich rzeczy tylko kasa państwowa idzie na mega gnioty albo na „holokaust industry” albo na historię widzianą oczami towarzyszy Wajdy i Michnika to już insza inszość.
Artur M. Nicpoń
2 marca 2012 w 13:45
Oglądałem ten film kilka miesięcy temu w reżymowej telewizorni, na info, albo 2, gdzieś w okolicach północy.

Dobra rzecz.
Najśmieszniejszy jest ten Angol, który nie wierzył, że oni tak naprawdę na ostro napieprzają i poleciał ich sprawdzić. I ten jego tekst po powrocie- Dobry Boże, oni naprawdę to robią!
FFWD
4 marca 2012 w 02:05
Hehe, on był uczony żołnierki z angielską flegmą, czyli odtąd dotąd, tu panie przykładasz, tu celujesz, jak najedziesz to sprawdzasz jak sprawdzisz to strzelasz krótką serią itp itd. Poleciał i zobaczył stado dzikich wilków w akcji i dostał zawrotów głowy
Artur M. Nicpoń
5 marca 2012 w 16:23
No nie mieściło mu się to w tym herbacianym łbie. Co w sumie smutne zważywszy na ich piracką historię.
referent
9 marca 2012 w 12:55