Wszyscy normalni Polscy zapewne wiedzą już o tym, że taki marsz się odbędzie.
Reklamuję go zresztą, tu po prawej, specjalnym bannerkiem.
Tak sobie myślę, że chętnie się na ten Marsz wybiorę. Nie wiem jeszcze tylko, czy z żoną i dzieciakami, czy sam. Z żoną może być trudno, bo jako nauczycielka historii, która wszczepia polskie, czarne podniebienia młodym lemingom już w podstawówce, ma ze Świętem Niepodległości sporo roboty. Bo jej szkoła obchodzi. I to z przytupem. No i to jest na jej głowie, więc nie wiem, czy to da radę jakoś pożenić, pewnie nie.
Wszystko to jednak furda. Ja jadę.
Kwestia za to jest taka, że po tym Marszu, w Europejskim, odbędzie się bal- Noc Wolności. I tak się właśnie zastanawiam, czy to aby nie jest świetna okazja, by się spotkać w tym gronie, które tu sobie na tego mojego blogaska przychodzi? Co wy na to, ludziska?
Co ty na to, Wyrusie, Jarecki, Tygrysie, Referencie, Djansie, Mimochodem, Siwo Mgła i wszyscy niewymienieni? (Piotrka ElGuapo pomijam, bo on w Anglowie sobie siedzi i łapki zaciera z uciechy, że tamtejsze elity zaczynają się zastanawiać na poważnie, nad wyjściem z Unii Europejskiej).
Jakoś tak się poskładało, że nam nie odpalił w tym roku weekend blogerski, a szkoda by się było niezoczyć, zgoda? Zwłaszcza, że okazja jak raz nadaje się na nową świecką tradycję, by się choć raz do roku, w Warszawie, na Marszu Niepodległości zobaczyć, zademonstrować, po święcie zanurzyć fizys w wiadrze z wódką, noc wspólnie przebalować i da Bóg, wdać się w jakąś bójkę z lewakami
Podumajcie, bo nie wiem, czy rezerwować bilet na ten bal, czy nie. Jakbym miał tam was spotkać, to by to miało sens, a tak, to pewnie z Imhotepem i żoliborskim PiSem pójdziemy gdzieś w tany. Co wcale nie będzie w niczym gorsze, bo przecież i Imhotep by się na ten bal pewnie pisał. Więc czy tu, czy tam, to ja się z nim i tak zobaczę.
Gadajcie, ludziska, co robimy?
Idziemy na ten bal, jak tak, to kto? Czy nie idziemy, ale np. mamy lepszy pomysł na spotkanie się w Wawce? A jak tak, to gdzie itd?
Czy może wszystko macie w dupie i siedzicie tego dnia w domu?
------------------------- Boże chroń Jarosława Kaczyńskiego --------------------------
Andrzej.A
23 października 2011 w 21:00
Ja to się zastanawiam jaki sprzęt trzeba wziąć ze sobą na ten marsz. Bo to, że będzie zadyma jest według mnie pewne. GW zaprosiła bojówkarzy z Niemiec – ostatnio Polacy walczyli z Niemcami w Warszawie w 1944. A właściwie to się dziwię, że nie zaprosili jakichś pomagierów z Rosji, wtedy sytuacja była by czytelna nawet dla zupełnych głupoli.
Artur M. Nicpoń
23 października 2011 w 21:44
Aż dziw, że sobie nikt z tego jeszcze szydery nie robi, że Michnik zakochany w Jaruzelskim bratnią pomoc wzywa. Z NRD
Andrzej.A
24 października 2011 w 00:07
W tej chwili to chyba tylko Górski i jego Kabaret Moralnego Niepokoju może to jakoś obśmiać, bo innych chętnych nie widzę. Pietrzak pewnie też by coś z tym zrobił, ale to już jest starszawy człowiek przecież.
To skądinąd ciekawe, bo przecież na niejednym pogrzebie jest weselej, a tu niby wszyscy zadowoleni, niby wszyscy szczęśliwi, że mają ciepłą wodę w kranach, a jakiś taki szczękościsk wszystkich chwycił. Nic, zero uśmiechu powaga taka, jakby na nich wszystkich non stop gapiła się królowa Brytyjska i oceniała czy aby dobrze się zachowują.
To, że prawa strona ma poważne i stroskane miny to nie ma dziwne, wszak my wiemy czym to wszystko grozi, to i do śmiechu nam nie jest, ale tamci – dziwne.
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 02:33
W jednej ze swoich przygód, albo Pirx, albo Tichy (nie pamiętam teraz), trafił na planetę, na której rządziły roboty. Strasznie na ludzi cięte. I w swojej robotowatości zakochane na zabój. Po prostu robot koroną stworzenia. Bohater trafił tam w przebraniu robota, żeby się zorientować co i jak. Bo ludzi roboty mordowały bezwzględnie.
Dość powiedzieć, że wyszło na to, że tam byli sami ludzie poprzebierani za roboty, ale wzajemnie o tym nie wiedzieli, więc każdy ze strachu przed zdemaskowaniem starał się być najlepszym możliwym i najbezwzględniejszym robotem z robotów.
I to mi w Polsce 2011 właśnie tak wygląda.
Niby się wszyscy cieszą z tej zielonej wyspy, jak Obama blaszką, ale smutni czegóś
Andrzej.A
24 października 2011 w 08:07
Oni się przede wszystkim wstydzą. Wstydzą się tego, że dali się przerobić. No, to porównanie do przygód Tichego, to o tyle trafne, że nikt nie chce się wychylić i być tym pierwszym.
To zresztą wygląda tak, że jak się zadaje pytania podstawowe typu czy należy zrobić lustrację i dekomunizację, to się słyszy odpowiedź, że tak. A to są przecież podstawowe ruchy jakie postuluje Prezes od początku. Ale na następne pytanie dlaczego w takim razie nie głosują na jedyną partię, która głosi te hasła podstawowe, to wpadają w amok i przestają myśleć, natomiast włącza się taka taśma, którą im w mózgach nagrał TVN i nie widzą sprzeczności w tym co mówią.
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 12:31
Nie wiem, czy to do końca chodzi o wstyd. C.S. Lewis, w „Chrześcijaństwie po prostu”, pisze mniej więcej tak, że to nie jest prawdą, że Niemcy dopuszczali się tych bestialstw na Żydach dlatego, że ich nienawidzili. Tzn. w pierwszej fazie – tak. Dali się napędzić na Żydów i pierwszych wstrętnych czynów dopuścili się na nich powodowani tym właśnie uczuciem. Wszystko dalej, tę coraz większą ohydę uskuteczniali jednak z innego powodu. Z nienawiści do samych siebie, za to, co zrobili, w czym wzięli udział. Po prostu człowiek, który się czymś takim ubrudził ma tylko dwa wyjścia: stanąć w prawdzie i przyznać co zrobił i mieć gotowość poniesienia konsekwencji, jakie by nie były, albo może pójść w ohydę głebiej, do samego końca, licząc na to, że gdy doprowadzi zaczętą sprawę do końca, to problem sumienia zniknie wraz z obiektem poczatkowej nienawiści. Trochę rozszerzyłem, bo C.S.L. napisał to kombinując na trochę inny temat, niemniej mechanizm jest chyba właśnie taki.
Zbrodnia ma to do siebie, że daje ułudę poczucia wolności, stanięcia poza etyką i moralnością. Robal wierci dziurę w brzuchu? To dopuśćmy się większej zbrodni, raz, żeby uciszyć na chwilę robala, a dwa, żeby samemu sobie dowieść, że się faktycznie jest poza etyką i moralnością i jest się zdolnym do wszystkiego.
Teraz by to można było przełożyć na kwestie społeczne.
I tu ciekawy cholernie jest Smoleńsk.
Bo zobacz- z badań wychodzi, że absolutna większość Polaków uważa to całe śledztwo za ściemę. Ale też i większość Polaków wzięła udział w zbrodni symbolicznej. Większość Polaków w związku ze Smoleńskiem albo zarechotała, albo była bezczynna, albo powtarzała kłamstwa, albo uczestniczyła w tej zbrodni w dowolny inny sposób.
Podobnie było z zamordowaniem Rosiaka. Zanim to nastąpiło większość Polaków albo podbijała bębenek z tą nienawiścią poprzez powielanie obrzydliwych, dehumanizujących tekstów, albo w jakiś inny sposób brała w tym udział, w szerzeniu pogardy. Można powiedzieć, że w sposób symboliczny Ryszard C. został ulepiony z ich złych myśli i uczynków.
Stąd to odrzucenie. Reakcja, jak po spryskaniu diabła święconą wodą. Parskanie. „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę” itp.
I tego się nie da zamienić u lemingów w uczucia odwrotne. Można jednak zrobić coś, o czym już pisałem- można sprawić, żeby to Tuski i cała reszta byli gorsi, brzydsi i bardziej godni pogardy niż PiS i Kaczyński.
Nie da się podnieść swojej pozycji, ale można pogorszyć pozycję wroga.
Biologia czysta.
Andrzej.A
24 października 2011 w 15:17
Wstyd, niska samoocena, działanie w grupie czyli w bandzie, bycie razem z innymi takimi samymi jak on. Dużo tych elementów, które ich łączą. Sądzę, że również strach przed nieznanym, przed niewiadomą. Bo „tu i teraz” to każdy z tych ludzi wytworzył sobie jakąś niszę, w której funkcjonuje. Takie same nisze ludzie sobie wytwarzali w komunizmie. Rewelacji nie było i nie ma, ale daje się przeżyć do pierwszego, a o ile jest lepiej niż za PRL-u. I oni sobie wmawiają, że jest git, jest super i na dokładkę porównują to z czasami PRL-u i się im wydaje, że Pana Boga za nogi chwycili tak im dobrze.
6000 złotych to dobra pensja, nawet w Warszawie, a nie wiedzą cymbały, ze te 6000 złotych czyli 1500 euro to zarabia motorniczy tramwaju w Berlinie. A w Warszawie to trzeba na taką pensję być po studiach i znać ze 2 języki.
Mają wadliwą skalę porównawczą i dlatego robią to co robią.
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 17:41
Zgadza się, dlatego trudno mieć tak naprawdę do nich pretensje. Mozna się zżymać, można i gardzić, ale ciężko mieć pretensje.
djans
24 października 2011 w 10:34
„Ja to się zastanawiam jaki sprzęt trzeba wziąć ze sobą na ten marsz.”
Karton tłustego mleka – dobrze zmywa składniki aktywne gazów drażniących-łzawiących; w zeszłym roku grupa antyfaszystowskich pacyfistów dokonała napadu i ciężkiego pobicia pasażerów pociągu przy użyciu lekkich, niedużych młotków stolarskich i ślusarskich; hydrowargotargacz, czyli pokrętło zaworu co prawda nie leży w dłoni tak dobrze, jak kastet, ale nosząc je w kieszeni nie łamie się zapisów ustawy o broni i amunicji…
Ale tak serio, to myślę, że zamiast różnych gadżetów każdy powinien zabrać swoją Kobietę i Dzieci, oraz aparat, czy kamerę. Dajmy III RP szansę na wykazanie się jak dobrze potrafi chronić swoich obywateli przed lewackimi terrorystami
orzech
27 października 2011 w 19:48
Moim zdaniem flaga na solidnym kiju będzie wystarczająca
Jajcenty
23 października 2011 w 21:27
Nicek,
Pytanko z boku – ostatnio na maila przychodzi mi zaproszenie na fejzbuka (nie mam tam profilu) od PiS Oleśnica. Dumałem, dumałem, i wyszło mi – czy to przypadkiem nie za Twoją przyczyną?
Kiedyś coś tam słałem Ci na maila, więc może stąd?
No bo inaczej – skąd na mój adres, skoro ja przyszywany, ale mazowszak jestem?
Artur M. Nicpoń
23 października 2011 w 21:45
A nie mam pojęcia, bo ja żadnych zaproszeń nie wysyłam. To chyba fejzbuk tak działa, że patrzy kto kogo ma w kontaktach i podsuwa zaproszenia.
Pejsbuk
29 października 2011 w 12:24
Mam konto na tlenie, który skoligacony jest z pejsbukiem. Konto na pejsbuku założyłem ze cztery lata temu w celu poszukiwania zerwanych kontaktów rodzinnych i od tamtego czasu tego cholerstwa nie używałem. Ostatnio przychodziły mi na o2 intormacje o notification. Raz, z powodo ograniczonej możliwości kumania, wszedłem w inne miejsce niż zwykle i okazało się, że w zasobach jest wiele osób, których nie znam. Porównanie książki adresowej z o2 i pejsbuka pozwoliło stwierdzić, że nawet jednorazowy kontakt mailowy na o2 zaowocował na pejsbuku. Terez nie dziwię się, że ów Zuckervogelbergundcośtam dostał za swój wynalazek ogromną kasę, bo jest to fajne urządzonko do potencjalnej inwigilacji. A zapewne zaszyte ma jeszcze inne funkcje tzw. nieoficjalne.
Artur M. Nicpoń
4 listopada 2011 w 19:18
Ja z fuj zbuka korzystam wyłacznie jako ze słupa ogłoszeniowego dla nowych tekstów.
Innych zalet tego gipsu nie widzę, bo i jakie?
A że na bank inwigilują? Trzeba się po prostu nauczyć tak żyć, żeby nic im z tej inwigilacji nie przychodziło. I wcale mi nie chodzi o jakieś tajniaczenie się, wręcz przeciwnie. Robić wszystko z podniesioną przyłbicą.
marta.luter
23 października 2011 w 23:28
Nicponiu, „Może wszystko macie w dupie”.
A tam zaraz – „w rzyci”.
„Noc Niepodległości ” , z całym szacunkiem ale kojarzy mi się z „Nocą Długich Noży” (czasy Henryka IV) ,że o „Nocy Kryształowej” nie wspomnę:)
Chyba Rebelya się przestrzeliła z pomysłem.
W dodatku te 200pln nadto dla tych , których nie stać na bal.
To tylko bal. Mogę dać 10X tyle na kartofle dla dzieciaków w ochronce. Ale na bal?
Jakem liberał , coś mi tu nie gra:)
Pozdr
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 02:27
Marto,
ja bym tam złego słowa nie powiedział, jakby się miało okazać, że ta Noc Niepodległości polegać by miała na tym, że różne tam Kiszczaki, Jaruzelskie, Urbany, Tuski i inna sowiecka hołota nie dożyłaby poranka. Ty byś w tym widziała coś złego? Naprawdę?
Bal to bal. A wspomożenie ubogich, to wspomożenie ubogich.
Ale w sumie to jest jakiś pomysł- zróbmy sobie w tej Wawce sami jakąś imprezę, a to co zaoszczędzimy na balu wrzućmy do wora a wór… nie do jeziora, bo tam już Giertych ponoć, związek nauczycielstwa polskiego go tam umieścił. Worek z kasą zanieśmy do jakiegoś bidula. Rodzinnego, bo w państwowym to biurwy rozkradną.
I co?
Piszesz się?
djans
24 października 2011 w 10:10
Serdeczne dzięki za propozycję, nic z tego jednak. W mojej, hłe, hłe (korpo – nazwijmy tak ten spuchnięty biznes garażowy) wpadli na pomysł, że zrobią w ów weekend superpromocję i ma być pełna obsada. Pracuję w sobotę od rana, takoż w niedzielę.
Wybierzemy się pewnie za to z Dziewczyną na wrocławski odpowiednik marszu.
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 12:41
To kicha, brachu.
Da się w ogóle być prawicą i pracować w czymś takim?
djans
24 października 2011 w 13:25
Ask Timmy, to on jest prawdziwym korpo-szczurem przerażonym swoim zafiksowaniem na wyniki; ja tylko zwykłym subiektem
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 14:29
Subiekt- to ładne słow, szkoda że nieużywane.
Mimochodem
24 października 2011 w 12:25
Mam tyle problemów(już od dłuższego czasu, co, jak widać, odbija się również na mojej aktywności również w necie) natury osobistej, i po części zawodowej, że , niestety, żadne eskapady w tej chwili/ i w tym terminie nie wchodzą w grę.
Sorry, ale muszę konsekwetnie i do końca naprostować kilka spraw na swoim podwórku, żeby ze spokojniejszą głową móc zaangażować się w sprawy „pro publico bono”.
Pozdrawiam (z lekkim poczuciem winy)
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 12:43
Spoko, ale szkoda.
Imhotep
24 października 2011 w 13:29
Ze mną to jest taki kłopot, że żona ma termin na 4 grudnia. I w listopadzie może już być bardzo różnie, zwłaszcza, że tam pewne problemy się pojawiły. Zatem na balu mnie raczej nie będzie (Orzech jeszcze się waha), na sam Marsz oczywiście postaram się dotrzeć. Na wieczorne spotkanie się piszę, chyba, że mnie żona nie puści. No, ale w tej sytuacji to przecież vis maior, nie?
Artur M. Nicpoń
24 października 2011 w 14:31
No to ty, brachu, będziesz miał prawdziwe Święto Niepodległości, co tam jakiś bal?
W Wawce się zwidzimy, to pogadamy.
Mustrum
24 października 2011 w 23:26
A moja 11.11.11 ma termin. Jeżeli nie urodzi tego dnia, to bedę na marszu.
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 12:09
No, chłopaku, ja w Święto Niepodległości ci się dzieciak urodzi, to można powiedzieć, że naznaczony.
Swoją droga- ładnie się tam rozmnażacie w tej Warszawie.
Mustrum
25 października 2011 w 12:46
naznaczoNA.
Tradycja jej będzie
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 12:49
No to gratki na maksa, bo dla ojca córka, to jest po prostu obłęd w ciapy i szajba kompletna. I dla dziadka.
Ty, ja mojego ojca pierwszy raz widziałem na czworaka z dzieciakim na garbie, jak robił za konia dopiero jak się córa moja urodziła
A jak rżał radośnie!
Andrzej-Łódź
24 października 2011 w 19:49
Ja zapewne pojadę, jeśli tylko zdrowie żony pozwoli. Możemy się zdzwonić telefonicznie już w Wawie. W razie uszkodzeń zszywam gratis. Na całą nockę pewnie reflekotwać nie będę -family first:)
pozdr.
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 11:48
OK, to się zdzwaniamy w Wawce i będziemy knuć. Fonka do mnie masz?
Bożena
24 października 2011 w 21:56
Stow. MiK się wybiera, jakby co. Jestem za wersją osobnej zabawy i zrzuty na jakiś dom dziecka, ale dostosuje się do większosci;)
Mustrum
24 października 2011 w 23:29
A tak ad rem:
Bardzo istotną częścią urban warfare jest obuwie. Pewien mój znajomy, teraz facet ma po 60-ce ale i tak bym z nim nie zadarł* mówił mi o butach, jakie powinno się mieć w sytuacji gdzie być może trzeba się będzie bronić i/lub zwiewać.
Musi to być but ponad kostkę, tak by jstaw kokowy stabilizować, lecz nie za wysoki, by nie odcinać dopływu krwi do stóp.
Powinie mieć stosunkowo agresywny bieżnik, ale nie typowy wojskowy offroad (raz to źle wygląda, dwa może łapać o beton i powodować wywrotkę podczas nawiewania), ale w razie potrzeby kozackiego agresywny bieżnik też się przydaje.
Podeszwa powinna się zginać przód-tył, ale odporna powinna być na skręcanie boczne.
Najlpsze są takie szyte z jednego do trzech kawałków skóry, unikać szmaciano-membranowych.
Stwierdził on, że najlepiej nadają się buty trekingowe (takie prawdziwe, lekkie traperki a nie przerośnięte adidasy) lub coś a la buty budowlańców (realia CAN/USA) – u nas najbliższe temu są Caterpillar Colorado (tyle, że nie mają stalowych nosków, ale policja obywatelska może stalowych nosków nie lubić).
* Facet był nurkiem w marynarce wojennej Kanady i pojechał na ochotnika do Wietnamu… na dwie tury.
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 12:22
Ja tam na urban warfare się nie znam, ale jako kulawy kupiłem sobie i chodzę z czymś takim:
Sobie możesz kupić tutaj, jakby co.
Laseczka jest leciutka, niecałe pół kilo, ale praktycznie niezniszczalna, tzn. prędzej urwiesz nią komuś łeb z płucami, zanim ona pęknie.
A przecież nikt nie zabrania chodzić z laską eleganckim panom, zgoda?
Mustrum
25 października 2011 w 12:52
City stick – ładny stick.
A co do obuwia, to bardzo dobrą opcją są kowbojki (kolokw. shit stompers), takie ze sztywną skórzaną podeszwą podklejoną antypoślizgową gumą. Co prawda nie najlpesze są jak trzeba wiać, za to nakładka przy pomocy kowbojskiego obcasa studzi większość zapałów bojowych.
Mustrum
25 października 2011 w 12:56
http://allegro.pl/super-wytrzymala-laska-palka-cold-steel-city-stick-i1875249927.html
Taniej
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 13:10
w kowbojkach biega się do dupy. Nosiłem kiedyś do motoru (najlepszy but dla jeźdźca)- łazić się w tym łazi dobrze, czy lato, czy zima, ale bieganie lipa
Najlepsze są, jak napisałeś- zwykłe trapery na solidnym bieżniku. Ja się w takich buciorach zakochałem jeszcze za komuny, bo można było takie kupić, jugolskie, które Tito produkował na eksport do Kanady, dla tamtejszych robotników leśnych. Solidne, sznurowane, i miękkie i twarde jednocześnie.
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 13:11
Ano właśnie, taniej. Więc zachęcam do kupna.
Jak dorzucimy jeszcze meloniki i białe koszulki, to będziemy jak chłopcy z „Mechanicznej pomarańczy”
Mustrum
25 października 2011 w 13:24
W 19-wiecznym Londynie bywalcy „trudniejszych” część miasta wszywali w tylną krawędź sztywnego ronda rząd zaostrzonych monet, do pomocy w zatłoczonej sytuacji.
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 21:49
To trochę, jak ten skośny ze starego Bonda, który miotał melonikiem
Mustrum
26 października 2011 w 20:54
//To trochę, jak ten skośny ze starego Bonda, który miotał melonikiem//
Jedna z moich ulubionych postaci: Oddjob, co jest grą słów bo oznaczać może nietypowe zadania, ale też może oznaczać sporadyczne.
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_James_Bond_henchmen_in_Goldfinger#Oddjob
Artur M. Nicpoń
27 października 2011 w 12:29
Miotanie pancernym melonikiem jest jak najbardziej nietypowe
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 12:08
No to się zdzwaniamy na wyjazd. Jak MiK, to znaczy że jak, ty, Fajrant i kto jeszcze by jechał?
Krzysztof
25 października 2011 w 08:35
Szanowny Nicponiu,
po Twoim wpisie, zapowiadającym przyjazd do Warszawy, w stolicy zapanowało wielkie poruszenie:
– właściciele sklepów monopolowych zacierają ręce
– organizatorzy kontrmarszu wezwali na pomoc niemieckie bojówki
– przerażeni lewacy planują na weekend opuścić miasto
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 12:40
ojtam ojtam
Ja jadę na spokojną, radosną demonstrację patriotyczną.
Tyle, że deklaruję nienadstawianie drugiego policzka.
Po prostu uważam, że jeśli człowiek zostanie napadnięty, to powinien odpowiedzieć z całą brutalnością na jaką go stać.
Andrzej.A
25 października 2011 w 20:17
Zdaje się, że poza tym lewactwem, to również skinhedzi z Niemiec zamierzają się w W-wie pojawić na 11.11.11.
No to zaczyna wyglądać na sport ekstremalny w tym momencie.
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 21:59
Tak na moje oko, to by trzeba było tym niemieckim lewusom spuścić zdrowy wpierdol i jednym i drugim. I czerwonym i brunatnym. Jeszcze tego by brakowało, żeby nam jakaś gestapowska progenitura brukała nasze święto swoją obrzydliwą obecnością. Won z nimi!
tMON
25 października 2011 w 21:16
Gdzie można znaleźć coś o tym jak Szechter prosi o pomoc waffen SS?
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 21:59
to taka figura retoryczna
Andrzej.A
25 października 2011 w 22:08
Jawnie tego nigdzie nie ma, ale chyba nie sądzisz, że zaproszeni zostali przez ONR?
BTW, w tym wpisie piętro wyżej napisałem o skinach z Niemiec – nie doczytałem precyzyjnie, chodzi o red-skinów, a tu źródło tego info.
http://niepoprawni.pl/blog/3787/skinhaedzi-z-niemiec-nie-tylko-antifa-maja-blokowac-marsz-niepodleglosci
Artur M. Nicpoń
25 października 2011 w 22:19
Czerwoni skini? To chyba nawet lepiej.
CzarnaLimuzyna
25 października 2011 w 23:47
wyjątkowo upierdliwa swołocz; to jest konsekwencja wielu lat tolerancji.
Ja oczywiście się wybieram. Do Zobaczenia
Artur M. Nicpoń
26 października 2011 w 11:46
Namiary telefoniczne na mnie masz?
Raczej nie będę łaził z transparentem- „Nicpoń here!”
CzarnaLimuzyna
26 października 2011 w 16:56
Mam do Imhotepa ale prześlij dzwonka na gmail a swoją drogą to tym powinna zainteresować się polska prokuratura za podżeganie w dniu Narodowego Święta piszę poważnie bo większej bezczelności i kurewstwa nie ma jak to – w Polsce szczuć przeciw Polakom.
Artur M. Nicpoń
26 października 2011 w 17:27
OK, maila chyba twojego mam. Jak coś, to puśc mi na wszelki pusty mail z formularza kontaktowego.
Czy tym się powinna zainteresować prokuratura?
Pewnie tak. Ale przecież obaj wiemy, że się nie zainteresuje.
fajrant
26 października 2011 w 11:13
kurde, chciałem sie pojawić w płaszczu i z krawacie, normalnie jak w niedzielę do kościoła, a tu chyba trzeba bedzie założyć buty robocze z blaszanymi noskami i stare ciuchy, których nie żal krwią i błotem ubrudzić…
Artur M. Nicpoń
26 października 2011 w 11:47
Garniaki to sobie na taki Marsz założymy za parę lat, jak już wszystkie lewaki mające ochotę blokować patriotów, będą już definitywnie spacyfikowane.
Piotr Słowiński (elGuapo)
26 października 2011 w 16:53
Kliknij na swój banerek http://www.marszniepodleglosci.pl – lewusy zhackowali?
Artur M. Nicpoń
26 października 2011 w 17:26
yep!
Mnie to w sumie bawi, bo to pokazuje ładnie, jacy to są antyfaszyści
Piotr Słowiński (elGuapo)
26 października 2011 w 17:47
Ja się tylko dziwię, że tam ktoś na tyle mózgowy się znalazł.
… chyba, że Quasi się z biologii przekwalifikował
Artur M. Nicpoń
26 października 2011 w 17:58
Mnie to najbardziej dziwi, że to jeszcze wisi i nikt tego nie zdjął.
Kurcze, przecież gdyby u mnie była wywrota na blogu, to ja sobie jednym klikiem odpalam backup i za 3 sekundy blog stoi jak stał. A tam co?
Piotr Słowiński (elGuapo)
26 października 2011 w 18:14
No to przy założeniu, że oryginalną zawartość podmienili, a to chyba niekoniecznie musi byc na tym poziomie zhakowane.
Artur M. Nicpoń
26 października 2011 w 18:38
to jak, przekierowują?
Jak by nie było, z backupu na serwerze robi się hard reset całości i wgrywa wszystko na nowo, powinno pomóc od razu. Wtedy wszystko co jest tam teraz leci w kosmos, bazy danych, content itd. a wgrywa się czyściochę od zera.
Andrzej.A
26 października 2011 w 20:11
Nie koniecznie. To znaczy jeśli ktoś obcy przechwyci Twoje hasła dostępu i je wymieni, to Ty musisz na podstawie umów papierowych, które zawarłeś z firmą przydzielającą ci przestrzeń na serwerze niejako udowodnić, że Ty to Ty i wtedy dopiero z poziomu administracji następuje przejęcie zasobu. Tylko to dla odmiany oznacza, że albo mieli kreta, który sprzedał hasła, albo kretyna, który nie potrafił założyć dostatecznie silnego hasła. I nie ma trzeciej możliwości.
Piotr Słowiński
26 października 2011 w 21:37
Nie jestem fachowcem od podpieprzania, gdybałem tylko, że hipotetycznie to można to zrobić przecież mieszając w DNSie, żeby adres www przekirowywał na inne IP. Choć to wyższa szkołą jazdy.
Artur M. Nicpoń
27 października 2011 w 12:28
fakt
Krzysztof
26 października 2011 w 20:00
http://idzpodprad.salon24.pl/355936,nad-czym-radza-michnik-z-palikotem
(…) „Do akcji propagandowej już zaprzęgnięto zespoły muzyczne, które szczują młodzież przeciwko „faszystom”. Oto bardzo ciekawa relacja:
„W sobotę miałem przyjemność być na Event Horizon Festival, występowały tam zespoły takie jak Akurat, Dezerter, Hurt, Pidżama Porno czy Happysad – w skrócie to, czego słucha teraz młodzież. Pomijam kwestie muzyczne festiwalu bo to zależy od gustu, ale jedna rzecz sprawiła że mam mieszane uczucia co do wymienionych artystów. O co chodzi i jaki to ma związek z Marszem Niepodległości? A no taki, że na każdym z koncertów na scenę wychodzili panowie z wielkim billboardem o treści „11 listopada w Warszawie blokujemy Marsz Faszystów” (nie wiem czy dosłownie, jeśli ktoś znajdziezdjęcie to proszę o dodanie do powiązanych), a artyści z pianą na ustach nawoływali do tego żeby jechać w listopadzie do Warszawy blokować legalny Marsz Niepodległości, bo nikt nie ma wątpliwości że to właśnie o to chodzi.
Najbardziej szokujące w tym wszystkim jest to, że wydawałoby się dorośli i dojrzali artyści robiąwodę z mózgów ponad 10 tyś. młodych ludzi, dla których są swego rodzaju autorytetami, nazywając uczestników Marszu faszystami i namawiając do ich blokowania. Jeśli coś złego zdarzy się 11 listopada w Warszawie to cała wina i tak spadnie na uczestników Marszu, mogę się założyć że media pokażą to co będą chciały pokazać.” (…)
Artur M. Nicpoń
27 października 2011 w 12:28
To, że oni tych swoich zidiociałych, młodych hunwejbinów szczują, to mnie akurat nie dziwi. Przecież niczego poza kłamstwem i nakręcaniem durniów nie można się po nich spodziewać.
Tu jest cholernie ważne, żeby ten nasz Marsz był jak najliczniejszy (choćby po to, by bali się go zaatakować), ale i jak najbardziej urozmaicony. Wymieszany. Wtedy ciężko będzie im pokazać albo samych łysych, albo same babinki.
orzech
27 października 2011 w 19:53
Nicek – kombinuj tak aby przyjechać 10 na Marsz Pamięci, potem godnie uczcimy ozyskanie niepodległości i na kolejny marsz jakokś dotrzemy.
Artur M. Nicpoń
27 października 2011 w 21:07
Nie dam rady na 10. No way. Nie wiem jeszcze, jak Bożena z Fajrantem, ale ja się raczej nastawiam na pociąg, żeby nie wracać furakiem pod gazem na drugi dzień
Więc to pewnie będzie tak, że ja wyjade z Wro 11 bladym świtem i będę na ok. 10-11 w Wawie.
I tak będę kombinował, żeby wprost z imprezy, powiedzmy ok. 4-5 rano, wbić w pociąg do domu. Ale to się jeszcze zobaczy, jak będzie.
orzech
27 października 2011 w 21:50
Szkoda, ale damy jakoś radę
, ja bym się chętnie wybrał na Noc Niepodległości, ale u nas nie ma chętnych a przecież nie pójdziemy we dwóch jak jakiś Biedroń z kolegą
Artur M. Nicpoń
27 października 2011 w 23:39
O, czyli jednak byliby jacyś chętni na ten bal w Europejskim?
fajrant
28 października 2011 w 12:31
Jak nic niespodziewanego nie wydarzy się to jedziemy z Bożo autem, jakby co sa dwa wolne miejsca. Z tym, że ja musze byc w sobote z powrotem we Wrocławiu więc po marszu na jakies spotkanie chętnie wpadnę, ale nie na długo.
Jakby ktoś był chętny na wspólną podróż to dawac znać.
fajrant@autograf.pl
pozdro
Artur M. Nicpoń
4 listopada 2011 w 19:15
Szlag, miałem tyrknąć do Bożo.
orzech
28 października 2011 w 01:00
Pewnie tak, ale nadal szukamy.
Artur M. Nicpoń
4 listopada 2011 w 19:14
Mnie się może uda zabrać starszą córkę z jej ekipą koleżeńską, wtedy już na bank olewamy bal, a idziemy w miasto.
GPS.65
3 listopada 2011 w 02:39
Ja będę z rodziną na marszu. Możemy się zdzwonić na miejscu, telefony wymienimy na Skypie, ok? Tu zapowiedziałem, że będę: http://gps65.salon24.pl/359763,marsz-niepodleglosci
Artur M. Nicpoń
4 listopada 2011 w 19:32
OKi, zgadamy się. Najwyższa pora, nie?
GPS.65
8 listopada 2011 w 03:36
Tylko odbierz wiadomość ze Skypa, bo nie mam Twoje maila!
Artur M. Nicpoń
8 listopada 2011 w 14:11
Coś się nie możemy na skypie spotkać, a tam chyba jest tak, że obie strony muszą być online, żeby info poszło. Jakby co, to pchnij mi tel. na maila formularzem kontaktowym, oddzwonię.
FFWD
4 listopada 2011 w 17:59
Poczytajcie Coryllusa, boję się, że gość ma rację:
http://niezalezna.pl/18495-co-zamiast-marszu-niepodleglosci
Inne jego notki też warte polecenia. Myślę, że jego pomysły to jet to co trzeba.
Kwestia jak to przekuwać w real kiedy jest taka magma wokoło?
Artur M. Nicpoń
4 listopada 2011 w 19:44
Wiesz, czego ja nie lubię u Coryllusa? Zajebiście dobrych rad, których on udziela, ale jakoś się sam nie wyrywa specjalnie, żeby je wcielić w życie.
To jest, co oczywiste, świetny pomysł i ta data i ten Komintern itd. wszystko super. Zwłaszcza, jeśli kosztuje kilka minut klikania w klawiaturę.
Natomiast Marsz Niepodległości jest faktem. I mnie się ten fakt podoba a zwłaszcza podoba mi się jego „wojenny” background, bo ja od lat twierdzę, że tak czy siak musi dojść do konfrontacji, bo po tym rozpęknięciu, które się u nas dokonało wraz z ogłoszeniem Manifestu PKWN, już się nie sklei i któraś strona musi wygrac, a któraś musi przegrać. Żeby była Polska musimy wygrać my.
A do tego potrzeba nie unikania zwarcia, ale ochoty do bitki!
I mnie się bardzo podoba taka sytuacja, w której na ludzi niosących biało- czerwone flagi napadną jacyś Niemcy. W Warszawie i to namówieni przez te wszystkie stalinięta, całą tę odrażającą żydokomunę. I bardzo mi się podoba taka wizja, w której sprowokowani Polacy zaczną się z tymi Niemcami bić i HGW spuści na tych Polaków swoje psy w mundurach. Bo najwyższa pora na to, by ta skurwiała bolszewia zrzuciła maski do spodu i żeby poszło, jak psiarnia pałuje ludzi niosących biało-czerwone w Święto Niepodległości. Żeby był Sierpień musi najpierw być Grudzień. I tu w niczym nie pomogą narracje, sracje i media. Bo w przyszłym roku będzie nas jeszcze więcej i będziemy się bić jeszcze bardziej.
Jeśli Coryllus zorganizuje takie święto na 16 sierpnia, to ja chętnie się podłączę. Daj nam Boże jak najwięcej okazji do radosnego świętowania, ale póki tego coryllusowego święta nie ma, to odpuszczanie tego co już jest wychodzi na głupotę. Bo odpuszczając faktycznie doprowadzimy do sytuacji takiej, w której w Święto Niepodległośc w Polsce maszerować będą wyłacznie jakieś łyse durnie od hajlowania. I to będzie największa porażka, wtedy się nasze Święto zrośnie z „faszyzmem” nierozerwalnie.
A jak się kto boi, to niech siedzi w domu i przynajmniej nie pieprzy głupot i nie racjonalizuje swojej pizdowatości.
djans
5 listopada 2011 w 00:45
Tak się czasem zastanawiam, czy do Twoich tekstów mnie przyciąga sposób budowania ciągów logicznych i stylistyka, czy też to za sprawą konwergencji – dojścia różnymi drogami do zbieżnych – wniosków.
Czasem też mam Tobie, i innym, przytakującym, gdy mówicie to „róbmy swoje” Młynarskiego, jak gdyby im kiedykolwiek chodziło o cokolwiek innego, niż żeby owce dawały jak najwięcej wełny, i były spokojne. Jest taka scena w „Krollu”, gdzie szukają tego zbiegłego Lubaszenki po akademikach, w jakimś niespokojnym czasie, a milicyjne wozy jeżdżą wokół i ze szczekaczek płynie „Studenci, nie dajcie się sprowokować!”. I się studenci prowokować nie dają, i tylko co parę lat jakiś Ratajczak zostaje znaleziony martwy w samochodzie.
Artur M. Nicpoń
6 listopada 2011 w 02:03
„Róbmy swoje”, nie oznacza żadnego otorbienia się. Tzn. nie wiem, jak u Młynarskiego, bo ja go nigdy nie mogłem słuchać mając za bufonowatego pseudointeligenta, którym nie wiedzieć czemu zachwycają się różne nudne ludziki. Albo właśnie wiedzieć czemu?
Robić swoje, to ustawić sobie priorytety, nałożyć na nie siatkę zadań i zrobić tak, żeby się w tym mieściły i rzeczy całkiem małe i codzienne, ot, jak choćby zarobienie kasy, po rzeczy duże. Polityczne. Choćby to miała być zabawa w politykę na poziomie kółka wędkarskiego. Skoro już to kółko jest, to ktoś w nim nadaje ton. Ktoś nakłada na innych swoją formę. I chodzi o to, żeby być tym kimś, skoro już te kółko jest i człowieka ciągnie na ryby.
Nie wiem, o co ci chodzi z tymi związkami logicznymi. Staram się nie ograniczać się logiką w snuciu róznych tam spraw, bo to się naprawdę rzadko zdarza, by ludzkie postępowanie było logiczne. I na to trzeba brać znacznie większą poprawkę, niż na logikę.
FFWD
6 listopada 2011 w 14:10
Krótko po wojskowemu powiem, że jak zwykle mnie przekonałeś co do 11.11.11.
Choć Coryllus też stawia ciekawe kwestie.
J…ać komunę i jej dzieci, nie dajmy się rozmiękczać bo złe i tak przyjdzie.
Co do Młynarskiego to na starość daje doopy po całości – salon wezwał do roboty:
http://www.youtube.com/watch?v=lYlX-BKop7g
Polecam też wywiad z Macierewiczem i jego słowa o „ziobrystach”
http://vod.gazetapolska.pl/648-rozmowa-niezalezna-antoni-macierewicz
P.S. Za mało piszesz
Artur M. Nicpoń
6 listopada 2011 w 15:36
No to się cieszę, bo ziarnko do ziarnka itd.
Daj cynk na pocztę, to się wymienimy fonkami i skrzykniemy w Wawce.
.
Nie mam ostatnio parcia na pisanie. Tzn. dzień w dzień mam rehabilitację i mi tam wyrywają nogi z dupy, po czym mam tak wszystkiego serdecznie dość, że o pisaniu nie ma mowy. Z drugiej strony nic sensownego się nie dzieje aż tak, żeby trzeba się „samo zachciało” coś napisać.
A na to się nakładają jeszcze i inne rzeczy tyczące pracy w terenie, która jest po prostu znacznie ważniejsza.
Siwo Mgła
8 listopada 2011 w 21:26
Potwierdzam: tu, na tym forum, rozumiemy „robić swoje” jako aktywne przekształcanie rzeczywistości wokół siebie w duchu prawicowym , katolickim, polskim. Czy chodzi o akcję „Daj Codzienną sąsiadowi”, czy o uzyskiwanie niezależności materialnej, czy o kształtowanie umysłów i charakterów swoich dzieci i swoich uczniów, czy o zabieranie głosu w jakichś rozmowach, które wynikają między znajomymi – chodzi o to, żeby się nie czaić, narzucać „własną narrację”, że się posłużę modnym terminem… Ja na przykład boję się brać udział w zadymie -jako słaba płeć, zawsze obrywałam, nigdy nie udało mi się nikomu porządnie przylać – z zadań bojowych lepiej wychodzi mi uciekanie i… strzelanie (tak na przyszłość
. Coś tak jak „z tyłu za linią dekowniki, intendentura, różne umrzyki, gotują zupę, czarną kawę, i tym sposobem walczą za Sprawę, hej!” Ale myślę, że animując w mojej okolicy Patriotyczne Śpiewania i inne takie kulturalno – edukacyjne przedsięwzięcia w duchu patriotycznym, też mebluję przestrzeń po swojemu, zwłaszcza, że mebluję głowy i serca nastolatków. Co do serc – serca mają szansę wygrać z logiką, która odradzałaby zaangażowanie w pewnych sytuacjach. Kiedy jedni radzą „a ty z daleka, bo tak lepiej i w razie czego nie tracisz nic”, serce radzi: „Przeżyj to sam, nie zamieniaj serca w twardy głaz” „I pomyślałeś: Milczenia dość!” Ech, ci klasycy…
Klu
9 listopada 2011 w 02:19
Marsz juz blisko, dla niezecydowanych motywator:
http://www.youtube.com/watch?v=xqLe7_N0UmE